sobota, 4 października 2014

Olejek z nasion bawełniany- moja opinia +garść nowości (Essie, The Balm, Invisibobble)

Witam dziewczyny !

Dopadła mnie grypa żołądkowa (potocznie zwana sraczką-rzygaczką). Wczoraj wieczorem zaczął się mój mini-koszmar, który trwał do rana. Prawie nie spałam w nocy ;/ Okropnie bolą mnie stawy i wszystkie mięśnie. Ponoć to jakiś wirus, bo kilkoro moich znajomych w ostatnim czasie również przechodziło przez coś podobnego.

Ale nie grypa będzie tematem przewodnim dzisiejszego posta.

Miesiąc temu "pod wpływem chwili" zakupiłam olejek z nasion bawełniany. Zrobiłam to zupełnie bez namysłu, zobaczyłam promocję (23,70 --> 9,90 zł) i wiedziałam, że będzie mój. W domu, gdy emocje opadły wróciło trzeźwe myślenie. Niskoporowato-włosowa babo, PO CO CI ON ?






Cena/Pojemność/Dostępność:
9,90 zł/ 100 ml- lokalny sklep z organicznymi kosmetykami.

Zapach:
Łe Łe Łe i jeszcze fuu :) Zapach nie przypadł mi do gustu...

Opakowanie:
Moim zdaniem opakowanie niepraktyczne. Olej znajduje się w szklanej butelce z dość dużym otworem. W łatwy sposób można wylać go więcej niż się potrzebuje. Brakowało mi pompki. Poza tym dla osób niezdarnych (takich jak ja) istnieje ryzyko zbicia butelki.

Działanie:

a) Włosy: olejek puszył moje włosy, były latające i zbyt miękkie. Po kilku razach odpuściłam im tortury.

b) Twarz: moja cera jest mieszana (świecąca na czole i nosie, zaś przesuszona na policzkach i płatkach nosowych, a przy tym wszystkim skłonna do zapychania). Olejek stosowałam na same policzki, ale niestety powodował niechciane niespodzianki.

c) Ciało: po prysznicu wmasowywałam go w mokre ciało, ale irytował mnie tym, że powoli się wchłaniał. Czasem używałam do rąk, po sprzątaniu gdy miałam duży kontakt z chemią.

d) Helenka: o dziwo jej skóra była bardziej zadowolona niż moja. Heli posiada suche plamki na ciele, które przy codziennym smarowaniu olejkiem z nasion bawełny zniknęły. Nie jest to jakiś wyczyn, bo inne oleje radziły sobie równie dobrze, ale przynajmniej mogłam go jakoś wykorzystać.

Lubię próbować nowe oleje, szczególnie gdy są w promocyjnej cenie. Olej z nasion bawełny pozostanie jednorazową przygodą.

Poniżej garść ostatnich nowości:

TheBalm - rozświetlasz Mary-Lou. Jestem po 3 użyciach i naprawdę rozumiem wszystkie zachwyty nad produktem.

Kolejny Essie do kolekcji. Urzekła mnie jego nazwa (MASTER PLAN). Chyba już kiedyś wspomniałam, że jestem Planistą Produkcji, więc nie mogłam go nie wziąć, tym bardziej, że był w promocji. Obok gumki Invisibobble zakupione w Hebe. Mam już jedną, ale non-stop jej szukam :D
 
To tyle na dzisiaj.
Wracam do stękania i użalania się nad sobą :]

Buziaki,
Magdalena

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...