niedziela, 31 sierpnia 2014

KORUND- mikrodermabrazja z zsk- RECENZJA / moja sukienka ślubna/ zakupy / rozdanie

Witajcie,

Do tej recenzji zabierałam się naprawdę długo. Korund z zsk (zrób sobie krem - wydałam tam łącznie kilkaset złotych !!!!) towarzyszy mi już chyba rok (jak nie więcej, może 2 ?) i dopiero teraz sięga dna. Poniżej z resztek produktu postanowiłam narysować dla Helenki słoneczko. Myślę, że taka ilość wystarczy mi jeszcze na jeden peeling ciała + twarzy.


A tak prezentuje się opakowanie (chyba jednak mam go 2 lata :D) :


Korund to malutkie kryształki (konkretnie kryształki wielkości 120 μm). Przypomina mi kryształki soli. Możemy zakupić go między innymi na stronie zsk (zrób sobie krem) - 200 g/ 8,90 zł.

Producent (zsk), przy regularnym stosowaniu obiecuje wiele : oczyszczenie, pobudzenie mikro-krążenia, dotlenienie skóry, wyrównanie kolorytu skóry, większą elastyczność i gładkość. Poprzez usunięcie wierzchniej warstwy skóry pobudzamy do szybszego wzrostu i odnowy naskórek oraz pobudzamy wzrost komórek warstw głębszych. Poprzez usunięcie obumarłego naskórka i odblokowanie porów poprawiamy wchłanianie substancji aktywnych, zwiększając tym samym ich skuteczność.

Brzmi dobrze, prawda ?

Podkochiwałam się w korundzie, gdy słuchałam o nim w filmikach niessiax83. Złożyłam swoje pierwsze zamówienie na milion półproduktów (moje zamówienia kosztowały średnio 300 zł ! masakra ! gdy pomyślę sobie o tym teraz to żałuję, ale człowiek uczy się swoich błędach). Ujrzałam plastikowy słoiczek z malutkimi, białymi ziarenkami.

Przyznam, że pokochałam go od pierwszego użycia. Obietnice producenta rzeczywiście się sprawdzały. Widziałam wyrównanie kolorytu, większą gładkość i faktycznie kremy/sera wchłaniały się lepiej. 

Potem nastała miłość. Prawdziwa, głęboka. Łączyłam go z kwasem hialuronowym i efekty były jeszcze lepsze. Mam wrażenie, że delikatnie zmatowił moją cerę. Pozbyłam się nawet suchych skórek ! Łączenie korundu z olejkami to nie najlepszy pomysł, ciężko się go później pozbyć z twarzy, więc pozostałam przy kwasie hialuronowym.

Jeżeli chodzi o moc, nie dajcie się nabrać. Niby pozornie delikatne kryształki są w stanie wyrządzić  krzywdę. Powinno się go odpowiednio dawkować i używać  z "wyczuciem". Nie trzeba wcale mocnych docisków, aby dogłębnie oczyścić skórę, wystarczy delikatny masaż. Podoba mi się to, ponieważ sami możemy zdecydować o sile peelingu.

Jeżeli chodzi o ciało, to niestety nie przypadł mi do gustu, wolę gruboziarniste peelingi. Mój faworyt to peeling kawowo-cukrowy (wg przepisu Alinki z bloga TheCurlyGal). Peeling kawowo-cukrowy pięknie pachnie i znacznie lepiej radzi sobie z moim cellulitem na udach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sam peeling nie załatwi sprawy. Trzeba postawić na ruch, ruch i jeszcze raz ruch oraz dietę.  Z czasem bardzo polubiłam rękawiczki peelingujące do mycia :



Wracając do miłości - korund. Przeżywaliśmy renesans miłości, aż zdradziłam go ze szczotkami do twarzy. Peeling poszedł w odstawkę. Codziennie myję twarz szamponem mask araganowym <RECENZJA> za pomocą szczotki z Rossmanna. Jest cudownie. Skóra oczyszczona, ani trochę napięta i dobrze oczyszczona. Raz w tygodniu używam elektrycznej szczotki do twarzy z biedronki i póki co nie widzę sensu używania korundu.


Muszę od niego trochę odpocząć i zatęsknić, bo jego działanie jest naprawdę niesamowite !

Plusy regularnego peelingu korundem:
+ wyrównanie kolorytu,
+ większa gładkość,
+ kremy wchłaniają się lepiej i szybciej,
+ zmatowienie cery (odrobinę, ale zawsze to coś),
+ pozbycie suchych skórek,
+ dogłębne oczyszczenie,
+ lekkie wygładzenie skóry.

Dodatkowo podoba mi się, że nie posiada wyraźnego zapachu i jest bardzo wydajny !

Jeżeli będę składać zamówienie na zsk na pewno dorzucę go do koszyka. 

Przy okazji tego posta chciałabym pochwalić się swoimi zakupami ze sklepu MEHZEN :

 Olejek z nasion dzikiej róży 10 ml / 7 zł

 Szampon Ghassoul  kwiatowy mask - ukochany produkt do mycia twarzy. To moje trzecie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Nie wyobrażam sobie mycia twarzy czymś innym. Zakupiłam go za 29 zł/ 250 ml. Recenzja <KLIK>.


I ostatnia rzecz, którą uwielbiam to balsam do włosów 7 olejów - nie jestem w stanie zliczyć, ile butelek mam za sobą. 18 zł/250 ml. Recenzja <KLIK>.

Coś z Rossmanna:

Produkt, który zawsze jest w mojej torebce, czyli pomadka z Alterry. Niezastąpiona ostatnimi czasy. Zakupiona w promocji, chyba za 2.99 zł. 

Padło kilka pytań o moją sukienkę ślubną. Niestety miała długą i zakrapianą łzami historię. Wymarzyłam sobie sukienkę z Asos by Ted Baker, ale niestety dostępny był rozmiar jedynie 42. W Polsce można ja było kupić na stronie Zalando, ale dostępna była tylko w rozmiarze 38. Postanowiłam dać zdjęcia do salonu sukien ślubnych. Warunek - ma być taka jak na zdjęciach. Niestety, gdy zobaczyłam efekt końcowy (na ponad tydzień przed ślubem) popłakałam się. Począwszy od odcienia - miał być jasny, pastelowy błękit wpadający w pistacjowy - otrzymałam ciemny wpadający w niebieski (chłodny), na innych materiały oraz aplikacjach kończąc. Była kiczowata, a nie elegancka. Na górze sukienki naszyte były czarne kwiaty........Tego samego dnia przeprosiłam się z Zalando i zamówiłam :


cena 969 zł/ Ted Baker

Niestety gdy zamawiałam dostępny był jedynie rozmiar 38, ja noszę 34 (a i tak zazwyczaj zwężam). Lokalna krawcowa dopasowała sukienkę do mnie. Sukienka jest cudowna. Bardzo gustowna i elegancka. Ma przepiękny tył. Obecnie na stronie można ją kupić w rozmiarze 36.... <KLIK>. Wiem, że nie raz ją jeszcze założę ! Dostałam porządną nauczkę, na szczęście udało się wziąć ślub w wymarzonej sukience.


 
I już ostatnia sprawa- zapraszam na rozdanie balsamów z lanoliną <KLIK>:


Lubicie peelingi mechaniczne ? Miałyście korund ?

Miłej niedzieli !
Magdalena

21 komentarzy:

  1. Fantastyczne zakupy, wszystko bym przygarnęła.
    Korund dla mojej tłustej cery jest często wybawieniem, ale też bywa i zdradliwy. Rozwaga i wyczucie jest wskazane.
    Sukienka naprawdę jest piękna!

    PS Bardzo mi brakuje Alinki z bloga TheCurlyGal, bardzo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradliwy to dobre słowo :D Raz się "przejechałam".

      Mi również bardzo jej brakuje :)

      Usuń
  2. całkiem ciekawy ten korund :D i fajne zakupki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuuuuudnia ta suknia! Oczu nie moę oderwać! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super sukienka! A co do korundu to dla mnie jest trochę za mocny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Peeling może być dla niektórych za mocny :)

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie tymi kosmetykami z Mezhen idę oglądać co tam mają :D
    Korund używam i bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co pokazałam to moje pewniaki ze sklepu mehzen :)

      Usuń
  6. Ja to chyba szurnięta jestem, bo ślub brałam w kiecce z lumpa za 30 złotych. :D Kościelny, jak szaleć to szaleć. Korund bardzo lubię, używam go też do peelingu skóry głowy - mieszam go z szamponem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli bym znalazła tak cudowną za 30 zł, to na pewno nie wahałabym się ani minuty :)

      Korund do peelingu skóry głowy ? nie jest za mocny ?

      Usuń
    2. Nie jest, jak nie szorujesz dziko. :)

      Usuń
    3. ale pewnie ciężko te ziarenka spłukać ? :)

      Usuń
  7. Korund mam zamiar kupić, bo wiele osób go chwali.
    Śliczna sukienka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję korund koniecznie wypróbuj :)

      Usuń
  8. Świetna sukienka, aż mam ochotę ją zamówić, tylko cena mnie przeraża :D

    Korund lubię. Stosuję na dekolt i twarz.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest cudowna <3 Nie pozwoliłabym sobie na nią, gdyby nie ślub :)

      Usuń
  9. Sukienka przecudna ♥ Musiałaś ślicznie wyglądać :)

    Korund to produkt, którego jeszcze nie próbowałam. Jednak po przeczytaniu kilku wpisów o jego właściwościach mam chęć na zakup i przetestowanie go na sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :)

      Polecam Ci korund bardzo mocno ! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...