niedziela, 31 sierpnia 2014

KORUND- mikrodermabrazja z zsk- RECENZJA / moja sukienka ślubna/ zakupy / rozdanie

Witajcie,

Do tej recenzji zabierałam się naprawdę długo. Korund z zsk (zrób sobie krem - wydałam tam łącznie kilkaset złotych !!!!) towarzyszy mi już chyba rok (jak nie więcej, może 2 ?) i dopiero teraz sięga dna. Poniżej z resztek produktu postanowiłam narysować dla Helenki słoneczko. Myślę, że taka ilość wystarczy mi jeszcze na jeden peeling ciała + twarzy.


A tak prezentuje się opakowanie (chyba jednak mam go 2 lata :D) :


Korund to malutkie kryształki (konkretnie kryształki wielkości 120 μm). Przypomina mi kryształki soli. Możemy zakupić go między innymi na stronie zsk (zrób sobie krem) - 200 g/ 8,90 zł.

Producent (zsk), przy regularnym stosowaniu obiecuje wiele : oczyszczenie, pobudzenie mikro-krążenia, dotlenienie skóry, wyrównanie kolorytu skóry, większą elastyczność i gładkość. Poprzez usunięcie wierzchniej warstwy skóry pobudzamy do szybszego wzrostu i odnowy naskórek oraz pobudzamy wzrost komórek warstw głębszych. Poprzez usunięcie obumarłego naskórka i odblokowanie porów poprawiamy wchłanianie substancji aktywnych, zwiększając tym samym ich skuteczność.

Brzmi dobrze, prawda ?

Podkochiwałam się w korundzie, gdy słuchałam o nim w filmikach niessiax83. Złożyłam swoje pierwsze zamówienie na milion półproduktów (moje zamówienia kosztowały średnio 300 zł ! masakra ! gdy pomyślę sobie o tym teraz to żałuję, ale człowiek uczy się swoich błędach). Ujrzałam plastikowy słoiczek z malutkimi, białymi ziarenkami.

Przyznam, że pokochałam go od pierwszego użycia. Obietnice producenta rzeczywiście się sprawdzały. Widziałam wyrównanie kolorytu, większą gładkość i faktycznie kremy/sera wchłaniały się lepiej. 

Potem nastała miłość. Prawdziwa, głęboka. Łączyłam go z kwasem hialuronowym i efekty były jeszcze lepsze. Mam wrażenie, że delikatnie zmatowił moją cerę. Pozbyłam się nawet suchych skórek ! Łączenie korundu z olejkami to nie najlepszy pomysł, ciężko się go później pozbyć z twarzy, więc pozostałam przy kwasie hialuronowym.

Jeżeli chodzi o moc, nie dajcie się nabrać. Niby pozornie delikatne kryształki są w stanie wyrządzić  krzywdę. Powinno się go odpowiednio dawkować i używać  z "wyczuciem". Nie trzeba wcale mocnych docisków, aby dogłębnie oczyścić skórę, wystarczy delikatny masaż. Podoba mi się to, ponieważ sami możemy zdecydować o sile peelingu.

Jeżeli chodzi o ciało, to niestety nie przypadł mi do gustu, wolę gruboziarniste peelingi. Mój faworyt to peeling kawowo-cukrowy (wg przepisu Alinki z bloga TheCurlyGal). Peeling kawowo-cukrowy pięknie pachnie i znacznie lepiej radzi sobie z moim cellulitem na udach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sam peeling nie załatwi sprawy. Trzeba postawić na ruch, ruch i jeszcze raz ruch oraz dietę.  Z czasem bardzo polubiłam rękawiczki peelingujące do mycia :



Wracając do miłości - korund. Przeżywaliśmy renesans miłości, aż zdradziłam go ze szczotkami do twarzy. Peeling poszedł w odstawkę. Codziennie myję twarz szamponem mask araganowym <RECENZJA> za pomocą szczotki z Rossmanna. Jest cudownie. Skóra oczyszczona, ani trochę napięta i dobrze oczyszczona. Raz w tygodniu używam elektrycznej szczotki do twarzy z biedronki i póki co nie widzę sensu używania korundu.


Muszę od niego trochę odpocząć i zatęsknić, bo jego działanie jest naprawdę niesamowite !

Plusy regularnego peelingu korundem:
+ wyrównanie kolorytu,
+ większa gładkość,
+ kremy wchłaniają się lepiej i szybciej,
+ zmatowienie cery (odrobinę, ale zawsze to coś),
+ pozbycie suchych skórek,
+ dogłębne oczyszczenie,
+ lekkie wygładzenie skóry.

Dodatkowo podoba mi się, że nie posiada wyraźnego zapachu i jest bardzo wydajny !

Jeżeli będę składać zamówienie na zsk na pewno dorzucę go do koszyka. 

Przy okazji tego posta chciałabym pochwalić się swoimi zakupami ze sklepu MEHZEN :

 Olejek z nasion dzikiej róży 10 ml / 7 zł

 Szampon Ghassoul  kwiatowy mask - ukochany produkt do mycia twarzy. To moje trzecie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Nie wyobrażam sobie mycia twarzy czymś innym. Zakupiłam go za 29 zł/ 250 ml. Recenzja <KLIK>.


I ostatnia rzecz, którą uwielbiam to balsam do włosów 7 olejów - nie jestem w stanie zliczyć, ile butelek mam za sobą. 18 zł/250 ml. Recenzja <KLIK>.

Coś z Rossmanna:

Produkt, który zawsze jest w mojej torebce, czyli pomadka z Alterry. Niezastąpiona ostatnimi czasy. Zakupiona w promocji, chyba za 2.99 zł. 

Padło kilka pytań o moją sukienkę ślubną. Niestety miała długą i zakrapianą łzami historię. Wymarzyłam sobie sukienkę z Asos by Ted Baker, ale niestety dostępny był rozmiar jedynie 42. W Polsce można ja było kupić na stronie Zalando, ale dostępna była tylko w rozmiarze 38. Postanowiłam dać zdjęcia do salonu sukien ślubnych. Warunek - ma być taka jak na zdjęciach. Niestety, gdy zobaczyłam efekt końcowy (na ponad tydzień przed ślubem) popłakałam się. Począwszy od odcienia - miał być jasny, pastelowy błękit wpadający w pistacjowy - otrzymałam ciemny wpadający w niebieski (chłodny), na innych materiały oraz aplikacjach kończąc. Była kiczowata, a nie elegancka. Na górze sukienki naszyte były czarne kwiaty........Tego samego dnia przeprosiłam się z Zalando i zamówiłam :


cena 969 zł/ Ted Baker

Niestety gdy zamawiałam dostępny był jedynie rozmiar 38, ja noszę 34 (a i tak zazwyczaj zwężam). Lokalna krawcowa dopasowała sukienkę do mnie. Sukienka jest cudowna. Bardzo gustowna i elegancka. Ma przepiękny tył. Obecnie na stronie można ją kupić w rozmiarze 36.... <KLIK>. Wiem, że nie raz ją jeszcze założę ! Dostałam porządną nauczkę, na szczęście udało się wziąć ślub w wymarzonej sukience.


 
I już ostatnia sprawa- zapraszam na rozdanie balsamów z lanoliną <KLIK>:


Lubicie peelingi mechaniczne ? Miałyście korund ?

Miłej niedzieli !
Magdalena

środa, 27 sierpnia 2014

ISANA HAIR PROFESSIONAL- KUR OIL CARE - Recenzja / Kolejne nowości

Witajcie Kochane !

Dziękuję Wam wszystkim i każdej z osobna za życzenia. To naprawdę miłe ! :)

Jako, że mam teraz "prawie urlop", to mogę pozwolić sobie na większą aktywność w blogosferze.

Dziś przychodzę do Was z recenzją odżywki ISANA HAIR PROFESSIONAL KUR OIL CARE. Kupiłam ją na zasadzie taniej "zapchaj dziury" w pielęgnacji włosów. Czy kupię ją kolejny raz ? O tym możecie przekonać się poniżej:
SKŁAD:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Propylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetrimonium Chloride, Panthenol, Quaternium -87, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Citric Acid, Sodium Citrate, Limonene, Sodium Benzoate.

CENA/POJEMNOŚĆ/DOSTĘPNOŚĆ:
Ok. 5 zł/ 150 ml / Rossmann.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Dość gęsta odżywka. Nie spływa z włosów. Użyłam jej 5 razy (nakładając od ucha do końcówek).

MOJA OPINIA:
Właściwie kupując ją nie spodziewałam się ani dobrych ani złych efektów. Byłam ciekawa jej działania, a że przy okazji była tania, więc trafiła do mnie w dobie kryzysu budżetowego.  
Używałam jej za każdym razem po myciu na około 20 minut. Raz uzyskałam po niej włosy idealne (na odżywkę nałożyłam olejek Heenara). Po wysuszeniu były cudownie zdyscyplinowane i nawilżone. Pozostałe 4 razy niestety nie były udane. Włosy fruwały i były niedociążone, więc wspaniałe działanie przypisuję olejowi. Więcej jej nie kupię. Znam lepsze odżywki w podobnej cenie.

Wczorajsze nowości:


Szampon neutralny NS (21 zł) + Balsam do włosów marokański PO (13,40 zł). Szampon długo widniał na mojej liście 'do kupienia', balsam pojawia się u mnie 4 raz. Za każdym razem jestem z niego zadowolona. Moją recenzję znajdziecie TUTAJ.

Używałyście odżywki ISANA z serii Professional ? Miałyście szampon neutralny NS, bądź balsam marokański ?

Buziaki,
Magdalena

wtorek, 26 sierpnia 2014

Trochę prywaty / ślub / + nowości

Witajcie Kochane,


Zniknęłam na jakiś czas z blogosfery, by móc przygotować się do ważnego dnia w moim związku, mianowicie ślubu. Nie wyobrażałam sobie, że ten dzień będzie taki wzruszający - łzy leciały ciurkiem podczas przysięgi ;)


Kwiatki zasłoniły moment nakładania obrączek :)

Piękny i emocjonujący dzień już za mną, więc wracam na ziemię z nowościami:

Jeszcze przed ślubem pojawiły się :


 Szczoteczki CURAPROX ultra soft - najlepsze szczoteczki jakie używałam ! Moją recenzję znajdziecie TUTAJ. Dla tejże szczoteczki porzuciłam szczoteczkę elektryczną na zawsze oraz inne drogeryjne. Jest niesamowicie miękka. Polecam Wam serdecznie !

Kolejne rybki alterra (cena na 'do widzenia' chyba 3,49 zł). 

 Poślubne nowości:
 Planuję wcierki DIY, których podstawą będzie Joanna Rzepa.

  Olej z nasion bawełny przeceniony z 23,70  na 9,90 zł. Planuję zużyć go na włosy. Zakupiłam w lokalnym sklepie z naturalnymi kosmetykami.

Kolejna ciekawa promocja - macerat opuncji z olejkiem arganowym (opuncja 10%). Przecena z 50 zł na 25 zł. Zawsze chciałam wypróbować dobroczynnych właściwości opuncji. Mam nadzieje, że zauważę dobre efekty.

Nie udało mi się zrobić zdjęcia łowom lakierowym - ESSIE (w Superpharm są teraz za 24.99 zł).

To tyle na dzisiaj, ale szykuję dla Was niespodziankę w tym tygodniu :)

Pozdrawiam,
Magdalena

sobota, 16 sierpnia 2014

Miałam pójść tylko po waciki.../ zakupy w Rossmannie / Timotei Lśniący blask - recenzja

Witajcie !

Znacie taką sytuacją, kiedy zaplanowałyście sobie spontaniczny zakup wacików, a wracacie z trzema siatkami nieplanowanych zakupów ? Mi się to zdarza bardzo często, szczególnie jeżeli chodzi o Rossmann.

I tak, planowałam waciki, a do domu wróciłam bogatsza o niezbędniki domowe (np. mój ulubiony papier toaletowy Alouette) i to co możecie zobaczyć poniżej: 
Przechadzałam się między alejkami i zauważyłam płatki Prestige (2 x 6,99 zł), które wychwalała Alina Rose i "rybki" Alterra. Cena na do widzenia 3,59 zł. Szkoda, że je wycofują. Lubiłam je, więc wzięłam 2 opakowania. Teraz żałuję, że nie wzięłam więcej.

Same sprawdzone hity: balsam do ciała Isana (8.99 zł), płyn do higieny intymnej Facelle (promocja 3.39 zł) i coś co uwielbia moja cała rodzina, czyli płyn do kąpieli BDFM (9.99zł). Myję nim Helenkę, siebie, używa go mój K.

 Nivea long repair - co jakiś czas pojawia się u mnie (jak wypatrzę ją w promocji, tak jak dzisiaj - 6,99 zł). Recenzja <KLIK>

 Crystal (15.99 zł) - to trochę eksperyment, ale używałam chusteczek tej firmy w podróży i byłam zadowolona.

 Płyn dwufazowy Rival de Loop (2.99 zł) lubię bardzo. To moje 4 opakowanie. Recenzja <KLIK>

 Od kilku lat używam rękawiczek do mycia ciała. W moim odczuciu są wygodniejsze niż gąbki. Skusiła mnie promocja 2.99 zł/ sztuka.

No i waciki ! :)

Czas na recenzję odżywki Timotei (z różą Jerycha) / Lśniący blask


SKŁAD:
Aqua, Cetearyl Alcohol,Stearamidopropyl Dimethylamine,Selaginella Lepidophylla Aerial Extract, Sesamum Indicum Seed Oil, Trehalose, Gluconolactone, Adipic Acid, Sodium Sulfate,Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Amodimethicone, Dimethicone, Parfum,Sodium Chloride, PEG-7 Propylheptyl Ether, PEG-150 Distearate, Disodium EDTA, Dipropylene Glycol, Lactic Acid, DMDM Hydantoin Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene
Linalool

CENA/POJEMNOŚĆ/DOSTĘPNOŚĆ:
Zakupiłam w promocji za 5.99 zł/ 200 ml w Rossmannie.

KONSYSTECJA/WYDAJNOŚĆ:
Konsystencja jak dla mnie dobra, ani za rzadka, ani za ciężka. Użyłam jej 5 razy. 

MOJA OPINIA:
Trochę się obawiałam, że odżywka nie zachwyci mnie działaniem i niestety się nie myliłam. Jedynym plusem odżywki jest jej piękny zapach, który i tak  nie utrzymuje się długo na włosach... Ekstra błysku nie zaobserwowałam, nawilżenia  i odżywienia również. Włosów nie zdyscyplinowała. Użyta na 5 minut nie robi nic, użyta na godzinę również nic :) Więcej nie kupię.

Lubicie zakupy w Rossmannie ? Często zdarzają się Wam nieplanowane zakupy ? Używałyście odżywek Timotei ?

Pozdrawiam,
Magdalena

piątek, 15 sierpnia 2014

Czarne mydło savon noir różane - recenzja / sera z witaminą C / zakupy

Witajcie,

Dzisiaj chciałabym napisać Wam o pewnym ciekawym produkcie otrzymanym od sklepu MEHZEN <KLIK> - chodzi o mydło savon noir różane z olejem arganowym. W kolejnej części posta pokrótce opiszę swoje wrażenia na temat serum z witaminą C, a na samym końcu pochwalę się zakupem. Zapraszam!
Mydło savon noir różane z olejem arganowym:

SKŁAD:
Cocos nucifera oil, Aqua, Brassica campestris oleifera oil, Potasium Hydroxyde, Argania spinosa kernel oil, Olea europaea fruit oil, Parfum (Benzyl alcohol, Linalool, Citral, Geraniol, Citronellol, Buthylphenyl methylpropional, Limonene), CI 18050


Tak mydło wygląda w środku (zdjęcie ze strony sprzedawcy, zgodne z prawdą) :


CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
140 g = 150 ml / 29 zł + wysyłka- allegro <strona sprzedawcy>. 

ZAPACH:
Bardzo ładny, trochę różany.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
 Konsystencja gęstej pasty (widać na zdjęciu). Dość mocno się pieni. Niewiele go trzeba do oczyszczenia ciała/włosów. 

MOJA OPINIA:
To nie moje pierwsze spotkanie z mydłami savon noir. Kiedyś fanatycznie używałam kosmetyków naturalnych. Z wiekiem mi przeszło ;) Muszę przyznać, że tak ładnie pachnącego mydła savon noir nie zdarzyło mi się wcześniej używać, z drugiej zaś strony okazało się najgorszym mydłem jakiego używałam, ale wracając do wątku głównego - jak sprawdziło się u mnie mydło savon noir różane ?
No cóż...źle ! 

a) Twarz - okropnie piekła po umyciu  mydłem różanym. Nie mogłam sobie poradzić z nawilżeniem. Niestety gdy odrobina mydła trafiła do oka, spowodowała łzawienie i nieznośne pieczenie. Na mojej twarzy się nie sprawdziło.

b ) Włosy -  pozostawiało skrzypiące i bardzo oczyszczone włosy, ale i jednocześnie bardzo wysuszone. Mydło ciężko było wypłukać ze skalpu. Zrezygnowałam po 2 razach.

c) Ciało - ostatecznie, gdy mydło nie sprawdziło się  do niczego zużywałam je do mycia ciała (nie pomagał fakt, że niewiele go trzeba by oczyścić ciało). Jest niesamowicie wydajne ! Żadne myjadło nie pozostawiało mojej skóry tak bardzo oczyszczonej. Była aż skrzypiąca i jakby klejąca (mydło pozostawiało coś w rodzaju osadu na ciele). Bardzo ciężko było je spłukać. Balsam/ olej był konieczny po każdym myciu mydłem savon noir.

d) Helenka- mydłem umyłam Heli włoski jedynie raz. Niestety nie mogłam ich dopłukać. Moja niecierpliwa córeczka nie znosi mycia/spłukiwania włosów, więc zareagowała histerycznie na tak długi zabieg i się płakała. Ona nie lubi nawet ekspresowego płukania. Moim ulubieńcem do mycia jej włosów jest naturalny szampon kwiatowy mask <recenzja> . Pozostawia Heli włoski bardzo długo świeże, szybciutko się spłukuje i pięknie pachnie. Mydłem savon noir raz umyłam jej ciałko, ale widziałam, że było ona odrobinę szorstkie, więc zrezygnowałam. Zazwyczaj myję ją BDFM. Sprawdza się bardzo dobrze.

Teraz czas na serum z witaminą C:
Obie buteleczki to próbki. Jedna trafiła do mnie z Glossyboxa, a drugą zakupiłam na allegro (Flavo C wzięłam 3 buteleczki). Muszę powiedzieć, że jestem troszeczkę rozczarowana działaniem produktów. Po serum winogronowym widziałam wspaniałe efekty, a po wyżej pokazanych  nie doczekałam się żadnych. Może chodzi o czas stosowania ? Gdy będę miała nadwyżkę w budżecie to pomyślę nad zakupem pełnowymiarowego opakowania.

I ostatnia wieść z frontu ! Zakupiłam kolejne mydło Agafii <recenzja>. Mój skalp potrzebuje czegoś mocniejszego niż BD fur Mama. Cena świetna (szczególnie w stosunku do wydajności) !



To już wszystko ! :) Lubicie mydło savon noir ? Używałyście serum z witaminą C ? Co myślicie o czarnym mydle babuszki Agafii ?

Pozdrawiam,
Magdalena

sobota, 9 sierpnia 2014

Szampon ziołowy Darijra (tatarak zwyczajny) Al-Amann- recenzja / olejek z drzewa herbacianego

Witajcie,

Dziś chciałam Wam opisać swoje spostrzeżenia na temat ziołowego szamponu Darijra Al-Amann. Szampon okazał się wybawieniem dla mojego skalpu, ale o tym za chwilkę ! :)

Nowy szampon:
 Szampon niemal pusty:
 
SKŁAD:
 No tak....SLS na drugim miejscu.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ: 
Około 18 zł/250 ml + wysyłka - allegro <strona sprzedawcy>. 

ZAPACH:
Bardzo mocny zapach, ale nieco inny niż posiada balsam z tej serii <RECENZJA>. Nie odstraszał tak mocno. Nie jest kadzidlany, ale równocześnie jest orientalny. Nie umiem go opisać ;] 

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Szampon jest dość gęsty, ale przy tym świetnie się pienił. Myłam nim włosy 29 razy

DZIAŁANIE:
Przyznam się Wam, że trochę się bałam tego szamponu, ze względu na SLS na drugim miejscu. Stał więc i czekał na "lepsze czasy". Od ponad miesiąca olejuję włosy codziennie. Mój skalp potrzebował czegoś mocniejszego niż Babydream Fur Mama, więc pomyślałam o tym szamponie. Duet olejki + mycie skalpu szamponem Darijra to był strzał w dziesiątkę ! Włosy bardzo skrzypiały, były odbite od nasady i nieco dłużej świeże, dół zaś dzięki olejom był zdyscyplinowany i nawilżony. W tym miesiącu moje włosy były bardzo posłuszne. 
Wzmocnienia włosów nie odnotowałam - nie mam póki co problemu z nadmiernym wypadaniem (odpukać!).
Ciężko mi zdecydować, czy mogę go polecić. U mnie sprawdził się dobrze, ale tylko w duecie z olejami. Osoby, które posiadają niekoniecznie wrażliwy, ale i przetłuszczający się skalp powinny być z niego zadowolone. Raczej do niego nie wrócę. 
Mam w planach spróbować neutralnego szamponu NS, a później chcę wrócić do czarnego mydła Babuszki Agafii (które w moim stacjonarnym rosyjskim sklepie kosztuje 38 zł!)

Teraz olejek, który niemal wyleciał przez balkon, ponieważ mój K. nie znosi jego zapachu - chodzi o olejek z drzewa herbacianego. 
 

Zapach ma wyjątkowo okropny, ale może przyćmiewa go działanie ? Niestety nie... Wiele blogerek wypowiadało się o nim w superlatywach : że niby znikają im po nim pryszcze - u mnie żaden nie znikł szybciej niż normalnie. Prewencja z udziałem olejku również okazała się nieskuteczna. Z Moimi wypryskami poradził sobie Effaclar duo +. Inna blogerka proponowała go na rogowacenie okołomieszkowe. Niestety nie pomógł mimo mojej cierpliwości i regularności nie widziałam żadnych efektów - pomógł effalar duo + (już po kilku użyciach). Żeby pozbyć się olejku stosowałam go na plecy (też nie widziałam efektów), ale bynajmniej ku uciesze swojej (a przede wszystkim K.) udało mi się go wykończyć. Nigdy więcej.....


Co myślicie o szamponie Darijra Al-Amann ? Miałyście kiedyś olejek z drzewa herbacianego ?

Pozdrawiam,
Magdalena


sobota, 2 sierpnia 2014

Isana Haarkur Liquid Silk - recenzja / nowości / prośba o pomoc w dobraniu koloru

Witajcie !

Spędziłam dzisiaj klika godzin w galerii pomagając K. skompletować strój na ślub. Przy okazji sama kupiłam żakiet, ale nie mogę znaleźć idealnych szpilek. Moja sukienka będzie jasnobłękitna (do kolan), żakiet beżowy, a szpilki....sama nie wiem jaki powinny mieć kolor. Może coś poradzicie ? Po cichu myślę nad granatowymi. Mam nadzieję, że znajdzie się wśród Was choć jedna dobra duszyczka, która ma dar do łączenia kolorów :)

Teraz trochę o dzisiejszej bohaterce - odżywce/masce do włosów ISANA Haarkur Liquid Silk.


SKŁAD:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Bis-Diglyceryl polyacyladipate-2, Glycerin, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Silk, Isopropyl Palmitate, Parfum, Citric Acid, Sodium Citrate, Methylparaben, Propylparaben, Cl 14720.

CENA/POJEMNOŚĆ/DOSTĘPNOŚĆ:
Ok. 8 zł/ 150 ml w Rossmannie.

OPAKOWANIE:
Nie lubię opakowań typu tubka. Gdybym jej nie przecięła wyrzuciłabym niemal 1/4 zawartości maski.

ZAPACH:
 To najgorsza część recenzji, bo nie znam się na nutach zapachowych. Dla mnie zapach jest słodki i wyraźny. Nawet ładny, co nie ma znaczenia, ponieważ nie jest wyczuwalny po wysuszeniu włosów.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Maska ma bardzo treściwą konsystencję. Nie spływa z włosów po nałożeniu. Wystarczyła mi na 8 razy.

DZIAŁANIE:
Przyznam się, że trochę obawiałam się jej działania. Jak diabła boję się protein. Zauważyłam, że nie służą moim włosom, ale po niemal roku bez protein wrzuciłam odżywkę z jedwabiem Isany do koszyka, celem małego testu. Oto wyniki doświadczenia: gdy naolejowałam włosy, a po umyciu nałożyłam maskę uzyskałam włosy IDEALNE (w moim odczuciu włosy dociążone, wygładzane i nawilżone). Podejrzewam, że nawilżenie pochodzi od olejów, bo bez olejowania włosy były takie sobie- jakby podsuszone. 
Używałam raz na dwa tygodnie po wcześniejszym naolejowaniu włosów i za każdym razem wyglądały wspaniale ! Przeprosiłam się z proteinami (zamierzam stosować raz w miesiącu). Za jakiś czas zakupię wersję mini tej maski. 

Dzisiejsze łupy:
 Gumki z Hebe. Niebieska dla mnie, białe dla Helenki.

Dwie odżywki z Rossmanna. Obie z promocji za 4.99 zł. Takie odżywki nazywam "zapchajdziurami". Używam ich co jakiś czas, by urozmaicić pielęgnację :) Jak się nie sprawdzą, to nie będzie mi szkoda wydanej kasy.

Lubicie odżywki/maski ISANA  ? Sprawdziły się u Was ?

Pozdrawiam,
Magdalena

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...