czwartek, 31 lipca 2014

Kolejny ulubieniec - "Magdaleno, robiłaś sobie rzęsy ?" - NIE, to Long 4 Lashes ! / mały bubel / KUPON ZELANDO

Witam Was,

Dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią na temat kolejnego ulubiońca- serum do rzęs Long 4 Lashes AA Oceanic.

Niestety nie zrobiłam sobie zdjęć przed rozpoczęciem kuracji (w marcu), bo nie wierzyłam, że serum u mnie zadziała. Zakupiłam je, bo widziałam zbyt dużo wypadających rzęs przy demakijażu. Od dziecka mam krótkie, proste, rzadkie rzęsy (tak samo jak moja mama i siostry- takie geny ;)) Stosowałam odżywkę Regenerum i nie widziałam żadnych efektów, więc sceptycznie podeszłam do tematu. Miałam nadzieję, że Long 4 Lashes zahamuje wypadanie i niczego więcej nie oczekiwałam.

Tak prezentowało się nowe serum:
 A tak po 5 miesiącach użytkowania :

Jestem w szoku, bo moje rzęsy są teraz : dłuższe, gęstsze i LEKKO PODKRĘCONE ! Przy pierwszych widocznych efektach (około miesiąc od początku kuracji) siostry z mamą nie mogły uwierzyć. Później dostawałam pytania od koleżanek z pracy, czy robiłam sobie rzęsy. Dostaję mnóstwo komplementów na ich temat. Sama nie mogę się na nie napatrzeć. Nie mam pojęcia ile czasu utrzyma się efekt, ale na pewno znowu zakupię odżywkę ! Wczoraj wyrzuciłam opakowanie (po 5 miesięcy używania). W moim odczuciu produkt jest wydajny. Cena ok. 50-80 zł. Żałuję, że matka natura nie obdarzyła mnie takimi pięknymi rzęsami jakie mam teraz ;) Z negatywnych odczuć na temat serum dodam lekkie szczypanie po użyciu (nie występowało ono regularnie). Szczerze polecam !

I teraz mały bubel. Tym razem okazały się nim PLASTRY NA ZNISZCZONE PIĘTY PUREDERM:
4 plastry (2 zabiegi)/ około 15 zł w Biedronce. Zakupiłam razem ze skarpetkami peelingującymi tego samego producenta, które czekają na użycie do jesieni. Spodziewałam się efektów podobnych do uzyskanych po skarpetkach peelingujących, a nie doczekałam się żadnych.... Pieniądze wyrzucone w błoto .... Mam nadzieję, że przynajmniej skarpetki się sprawdzą. Nie polecam.

I jeszcze jedno pytanie. Otrzymałam w Shell 50 zł rabatu na zakupy w ZELANDO (Przy zakupach za min. 250 zł). Nie potrzebuję go, więc może któraś z Was się skusi ?


Używałyście serum do rzęs long 4 lashes ? Może macie jakieś inne sprawdzone ? Skusiłyście się na promocję produktów do stóp w biedronce ?

Pozdrawiam,
Magdalena
 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ulubieniec - La Roche-Possay Effaclar duo [+] / + mały bubel

Witajcie,

Czasem łapię się na bezsensownej upartości. Tak było z kultowym tuszem blogosfery (żółtym Lovely), który okazał się hitem, skarpetkami peelingującymi,  z odżywką Nivea long repair (jak ja wcześniej bez niej funkcjonowałam?) czy choćby Vichy SPF50 do cery tłustej i mieszanej. Im coś jest bardziej popularne tym wzbudza moją większą niepewność. Nie umiem tego wyjaśnić :) 

Strasznie broniłam się przed kremem La Roche Possay EFFACLAR DUO [+]. Przeczytałam tyle recenzji, że miałam go dość. Pierwsza próbka kremu La Roche wpadła do mnie z Glossy Boxem (Hydraphase podbił moje serce), kolejne próbki dostałam w SP i jakoś tak powoli zaczęłam się przekonywać do marki. Ostatecznie zaważyła recenzja Mudi (Pozdrawiam!).




SKŁAD:

MOJA OPINIA:
Kilka słów o mojej cerze. Jestem posiadaczką cery wrażliwej i mieszanej. W strefie T skłonna do świecenia, na policzkach przesuszona. Na płatkach nosowych łuszcząca, tak samo w okolicach ust. Niemal bez zmarszczek (jedynie kilka mimicznych pod oczami). Na nosie zatkane pory (z którymi staram się od czasu do czasu walczyć). Przed okresem zdarzały mi się wypryski na policzkach, które przypominały mi o zbliżających się 'tych dniach'.

Nie oczekiwałam cudów, ale krem okazał się rewolucyjny (rewelacyjny również) !  Moja cera od kiedy go używam jest zdecydowanie mnie problematyczna. Jedynie kalendarz przypomina mi o zbliżającym się okresie. Na twarzy NIC mi nie wyskakuje (nie wiem jak krem poradziłby sobie z trądzikiem), minimalne blizny po starych krostkach trochę pojaśniały. Niestety w kwestii nawilżenia radził sobie trochę gorzej. Na policzkach używałam go naprzemiennie z mocniejszym nawilżaczem. Płatki nosa i okolice nad ustami zawsze nawilżałam mocniejszym kremem. Na plus zaliczam mu, że twarz nie szczypała mnie po aplikacji kremu. Jeżeli chodzi o zatkane pory - niestety nic się w tej kwestii nie wydarzyło.

Kolejne opakowanie zakupię w przyszłym tygodniu. Nie wyobrażam sobie dalszej pielęgnacji bez niego. Do tego zakupię Hydraphase (Intense legere).

Teraz czas na bubel:

Czyli zmywacz w pisaku. Pierwszy raz spotkałam się z nim w Express Manicure. Btw. bardzo polubiłam to miejsce- Z niepomalowanymi paznokciami czuję się.... brzydko. 5minut i paznokcie wymalowane. Kosmetyczka miała właśnie taki magiczny pisak. Swój kupiłam w Rossmanie (zapłaciłam około 20 zł). Niestety pisak okazał się bublem. U mnie najlepiej sprawdziły się wykałaczki z nawiniętym wacikiem, albo patyczki higieniczne. Więcej nie kupię !

Znacie La Roche-Possay ? Miałyście Effaclar Duo [+] ? Jesteście posiadaczkami problematycznych cer ?

Pozdrawiam,
Magdalena

sobota, 26 lipca 2014

Planeta Organica - Afryka, balsam do włosów farbowanych z olejem aragnowym 'Blask koloru' - RECENZJA / + Mrs. Potter's + zakupy

Witajcie,

Dzisiaj podzielę się z Wami wrażeniami na temat balsamów do włosów, które się u mnie nie sprawdziły. Pierwsza z nich to Planeta Organica- Balsam do włosów farbowanych z olejkiem arganowym 'blask koloru'.

SKŁAD:
Aqua with infusion of Organic Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Olea Europaea (Olive) Leaf Extract, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Tocopheryl Acetate, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.

W składzie widzimy mieszaninę wody z olejem arganowym, olejem z pestek moreli oraz ekstraktem z liści drzewa oliwnego (AQUA WITH....... nie lubię takich składów). Dalej emolient i antystatyki.

CENA/POJEMNOŚĆ/DOSTĘPNOŚĆ:
 250 ml/14.50 zł (w moim lokalnym sklepie z rosyjskimi kosmetykami).

OPAKOWANIE:
Opakowanie do kitu ! Wysokie, kwadratowe,  wykonane z twardego plastiku. Bardzo ciężko wydobywa się z niego produkt (w dodatku balsam jest raczej gęsty). W ataku szału przelałam zawartość do innej butelki. 

ZAPACH:
Kolejny minus. Pachniał trochę cytrusowo, ale i orientalnie. Nie w moim guście.

DZIAŁANIE:
Produkt nie dla mnie. Balsam nie dociążał włosów, elektryzował je, odrobinę puszył. Zużyłam na wyjazdach w połączeniu z poznańską wodą, której nie lubią moje włosy ;] Następnego dnia wiązałam :) Nie potrafię znaleźć plusów tego produktu. Więcej go nie zobaczę u siebie w łazience, ale planuję zakup jego brata.


I kolejna odżywka, która nie sprawdziła się do włosów - BALSAM MRS. POTTER'S 'lotos i kolagen':


Bez większego rozpisywania - balsam nie sprawdził się na moich włosach zupełnie. Powodował kataklizm. Wyraźnie przesuszał moje włosy. Dzisiaj czytałam u Eter o alkoholu izopropylowym. Może to on jest winowajcom ? Balsam zużyłam do golenia nóg i mycia wanny.

Wczorajszy zakup inspirowany postem u Henri :)

 

Miałyście którąś z tych odżywek ? Lubicie rosyjskie balsamy ? Używałyście balsamu Mrs Potter's ? 


Pozdrawiam,
Magdalena M.

  

czwartek, 24 lipca 2014

Olejek Alterra Bio do twarzy z granatem 30 ml - recenzja + Ziaja do twarzy

Witajcie,

Wspominałam Wam kiedyś, że zakupy kosmetyczne robiłam czekając na pociąg z Poznania do domu. Rossmann to był mój punkt obowiązkowy. Chyba w maju/czerwcu natknęłam się olejek do twarzy Alterra Bio z granatem.


Skład:
Glycine Soja Oil, Punica Granatum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Dodecane, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Linalool, Limonene, Geraniol, Citral, Citronellol, Farnesol.

Cena/Pojemność/Dostępność:
10.99 zł/ 30 ml (swój kupiłam w promocji za 8.99 zł) w Rossmannie.

Zapach:
Bardzo ładny. Podobny do maski Alterra granat i aloes.

Opakowanie:
Duży plus- opakowanie z wygodną pompką. Wykorzystam w kolejnym roku akademickim na wyjazdy do Poznania.

Działanie:
Olejek to produkt bardzo uniwersalny. Można używać go na wiele sposobów. Przeznaczeniem jest sucha skóra oraz prewencja zmarszczek. Ja używałam go do:

a) maseczek z glinką w ramach cotygodniowego spa - sprawdzał się bardzo dobrze. Doskonale nawilżał !
b) na noc zamiast kremu - szybciutko się wchłaniał i pięknie pachniał. Stosowałam 2 razy w tygodniu i nie zapychał. Mam wrażenie, że odrobinę rozświetlał.
c) włosy -latem stosuję zasadę: olejowanie, olejowanie i jeszcze raz olejowanie. Doskonale nawilżał i dociążał.
d) do rąk - latem i zimą moje dłonie są przesuszone. Olejek radził sobie bardzo dobrze !
e) do ciała po prysznicu 

Zdecydowanie polecam. Olejek został moim ulubieńcem! W przyszłym tygodniu zrobię sobie mały zapas, bo jeszcze mi go wycofają ;]

I czas na coś co się nie sprawdziło - krem do twarzy Ziaja na dzień do skóry wrażliwej, mało elastycznej:

 Skład:

Moja opinia:
Zacznę od tego, że moja cera jest bardzo wrażliwa i wredna - skłonna do świecenia w strefie T, do przesuszenia na policzkach. Zaczęłam stosować go w marcu i skończyłam w zeszłym tygodniu zmieniając jego zastosowanie. Twarz po nim strasznie piekła. Nie wypowiem się więc na temat jego działania nawilżającego. Użyłam go zaledwie kilka razy i zrezygnowałam. Do rąk, po goleniu nóg i po prysznicu spisywał się średnio, ale bynajmniej udało mi się go zużyć ;) Więcej nie kupię i nie polecam.
 
 Czujecie się zachęcone olejkiem Alterra do twarzy ? Może już go testujecie ?

Pozdrawiam,
Magdalena

poniedziałek, 21 lipca 2014

Wishlist 21.07.2014


Witajcie !

Co jakiś czas prezentuję Wam swoją 'wishLISTĘ', bo ta zmienia się w zależności od okresów w moim życiu. Najaktualniejsza lista prezentuje się następująco:

1) Holenderka z koszykiem - marzę o niej od dawna i powstrzymuje mnie jedynie fakt, że nie miałabym czasu nim jeździć i gdzie trzymać. Może za rok ?
 

2) Cieliste/nude szpilki - "chodzą" za mną już od dawna. Moim ulubionym sklepem z butami jest Ryłko.  Wszystkie buty z tego sklepu były/są bardzo wygodne. Klasyczne modele - dla jednych plus, dla innych minus. Chyba jestem w tej pierwszej grupie.

 

3) Portfel OCHNIK/ WITTCHEN, ale koniecznie mały, lekki, skórzany i czerwony.

4) Pióro Watermann - w pewnym momencie kariery nie wypada pisać zwykłym długopisem. Obecnie korzystam z zestawu Hemisphere, ale marzy mi się nowe pióro Carene (takie jak poniżej)...


5) CK Euphoria edp - od zawsze chciałam ją wypróbować, ale zazwyczaj kończyło się na Chanel Mademoiselle lub Valentino Valentina. Teraz czas na CK Euphoria.



6) Kalosze Hunter - chciałabym ale... nosze rozmiar 39,5. Huntery produkowane są w dziwnych rozmiarach: 39 (za małe), a następnie 40/41 - trochę za duże i bardzo odstają. Mam szczupłe łydki. Mogłabym wsadzić do kaloszy obie nogi, więc chyba jednak nie kupię, ale marzę, by dostosowali kalosze dla szczupłych nóżek :)

7) MAC: róż Rosy Outlook i pomadka See sheer lustre- oj tak !


8) Biochemia Urody: Olej monoi i serum winogronowe


9) Złote serduszko (pr. 585) otwierane na zdjęcia Heli i K.


10) Top go ESSIE - jakoś nie mogę natrafić na niego w SP
11) Dobrze skrojona, granatowa marynarka bez żadnych udziwnionych zamków i guzików. Ot granatowy, taliowany zwyklaczek.

12) Jakieś ładne lusterko, ale nie wiem jakie :)
13) Krople instant dry Bourjois - próbowałam OPI i byłam zachwycona. Bourjois to tańszy odpowiednik. Mam nadzieję, że równie dobry.

To tyle ! Jak wygląda Wasza lista marzeń ?

Pozdrawiam,
Magdalena

niedziela, 20 lipca 2014

Balsam do włosów DARIJRA (z wyciągiem z tataraku zwyczajnego) AL-AMANN RECENZJA

Witajcie,

Pamiętacie moją odpowiedź na pytanie, którą odżywkę (balsam/maskę) zabrałabym na bezludną wyspę ? Wybrałam balsam 7 olejów <RECENZJA KLIK>. Balsam gości u mnie bardzo często. Ostatni raz miałam go u siebie około 1,5 miesiąca temu. O tym jak bardzo za nim tęskniłam przypomniał mi brat tegoż balsamu - wersja z wyciągiem z tataraku zwyczajnego (DARIJRA).


SKŁAD:

Woda, olej z oliwy, olej laurowy, lanolina, dehyquart a (ułatwia rozczesywanie włosów), wyciągi roślinne: tataraku zwyczajnego, rumianku i henny, citric acid

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Około 18 zł/250 ml + wysyłka - allegro <strona sprzedawcy>.

ZAPACH:
Dworcowa toaleta, kostka do WC, jakieś kadzidła. Nie moje klimaty. Coś jakby Chanel no 5 xD Zapach utrzymywał się wyjątkowo długo na włosach. Odchodząc trochę od głównego tematu, opowiem Wam historię mojego kolegi ze studiów, który dorabiał sobie sprzedając podróbki znanych perfum (FN czy jakoś tak). Zapytałam go o statystyki sprzedaży- jego odpowiedź mnie zszokowała. Najlepiej sprzedawały się podróbki Chanel 5 ! Ponoć kupowały go głównie kobiety około 40.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Wydajność, podobnie jak w balsamie 7 olejów zadowalająca. Użyłam go 12 razy pokrywając skalp oraz włosy.

DZIAŁANIE:
Działanie podobne do balsamu 7 olejów, jednak balsam DARIJRA nie jest w stanie mu dorównać. Efekty po wyschnięciu włosów sprawiły, że zatęskniłam za balsamem 7 olejów i pewnie niedługo zamówię kilka sztuk. Balsam DARIJRA świetnie nawilżał i dobrze ujarzmiał włosy. Bejbiki zdyscyplinowane jak w wojsku. Mam wrażenie, że wzmocnił cebulki włosów. Chyba odrobinę mniej mi ostatnio wypada, a nie stosuję żadnej wcierki. Standardowo, jak każda odżywka, balsam ułatwiał rozczesywanie włosów. Włosy wspaniale po nim błyszczały ! Balsam DARIJRA zasługuje na ocenę 4+ (odejmuję mu punkty za zapach.....).


Używałyście któregoś z tych balsamów ? Co myślicie o kadzidlanych zapachach ?

Miłej niedzieli,
Magdalena

sobota, 19 lipca 2014

Czarne Mydło Babuszki Agafii - moje wrażenia/ recenzja

Witam,

Chciałabym opisać Wam swoje wrażenia na temat CZARNEGO MYDŁA BABUSZKI AGAFII. Od chwili przeczytania recenzji Ewy <KLIK> zapragnęłam je mieć. Pozdrawiam Cię serdecznie Ewo (oraz Twoją siostrę) !!!!


 




SKŁAD:
Aqua, Cedrus Deodara Oil, Davurica Soybean Oil, Abies Siberica Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Oil, Juniperus Communis Oil, Amaranthus Caudatus Oil, Rosa Canina Oil, Arcticum Lappa Oil, Linum Usitassimum Oil, Salvia Officinalis Intractum, Chelidonium Majus Intractum, Melissa Officinalis Intractum, Pulmonaria Officinalis Intractum, Chamomilla Recutita Intractum, Bidens Tripartita Intractum, Achillea Millefolium Intractum, Urtica Dioica Intractum, Sodium Laureth Sulfate, Sorbitol, Cocamide DEA, Arctostaphylos Uva-Ursi Extract, Inula Helenium Extract, Polygala Sibirica Extract, Pinus Silvestris Extrakt, Alnus Glutinosa Cone Extract, Rhodiola Rosea Extract, Evernia Prunastri Extract, Usnea Barbata Extract, Picea Siberica Extract, Saponaria Alba Extract, Saponaria Rubra Officinalis Extract, Glycyrrhiza Glabra Extract, Altaea Officinalis Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Ozocerite, Tar, Inonotus Obliquus, Propylene Glycol Chenopodium Ambrosioides, Larix Sibirica Extract, Petrolium Distillates Oil , Methylisothiazolinone.

Długa lista olejków, wyciągów, ekstraktów, naparów...i SLS ! :) 

OPAKOWANIE:
Plastikowy, przezroczysty słoiczek z odkręcanym wieczkiem. Na plus zasługuje dodatkowe wieczko, którego nie uwieczniłam na zdjęciach. W środku znajdziemy gęsty żel z zatopionym listkiem brzozy- to mnie zauroczyło.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Cena trochę mnie przeraża(ła) - z wysyłką wychodzi około 50 zł/500 ml. Trochę zbyt wysoka. Swoje mydło otrzymałam w prezencie urodzinowym. Dostępne jest w sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami oraz allegro.

ZAPACH:
Nie umiem opisywać zapachów. Mogę jedynie powiedzieć, że w moim odczuciu był bardzo ładny i przypadł mi do gustu. Nie czułam go po wyschnięciu włosów.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Ma żelową konsystencję. Umyłam nim 67 razy włosy, 3 razy twarz i 1 raz ciało. Moim zdaniem jest wydajne. Niewiele go trzeba by dobrze umyć włosy. Całkiem dobrze się pieni.

DZIAŁANIE:

a) TWARZ
Moja cera jest wrażliwa. Mydło powodowało uczucie ściągnięcia i przesuszenia. Już jakiś czas temu znalazłam swój ideał do mycia, w którym jestem zakochana <KLIK> i póki co zapowiada się długa relacja.
b) CIAŁO
Mydłem umyłam ciało tylko raz, bo zwyczajnie było mi go szkoda , a poza tym trochę przesuszało mi ciało. Moim ulubieńcem do mycia ciała jest Babydream fur Mama. Ślicznie pachnie, dobrze myje, nie przesusza, łatwo go dostać, jest tanie i wielofunkcyjne.

c) WŁOSY
Zacznę od tego, że myłam nim włosy codziennie - właściwie tylko skórę głowy (jeden raz). Zazwyczaj nie myję włosów od ucha w dół. Piana ze skóry głowy i tak na nie leci i uważam, że to w zupełności wystarczy. Czułam przyjemne "skrzypanie" włosów przy skórze głowy. Po myciu zawsze używam odżywek/masek. Szczerze powiedziawszy nie zauważyłam efektu uniesienia oraz przedłużenia świeżości. Za to na plus zaliczam mu dobre oczyszczenie bez wysuszenia. Mam ochotę na wypróbowanie innych szamponów, ale myślę, ze jeszcze wrócę do tegoż myjadła, gdyż bardzo się polubiliśmy :)

Wczorajszy zakup:


Serum Babuszki Agafii 50+. Jestem ciekawa jak się sprawdzi :) Mój lokalny sklep z rosyjskimi kosmetykami jest naprawdę świetnie wyposażony !

Lubicie kosmetyki z serii Babuszki Agafii ? Próbowałyście czarnego mydła ? Co myślicie o myciu włosów mydłem ?

Miłej soboty,
Magdalena

wtorek, 15 lipca 2014

Never again / kilka kitów i ich mini recenzje / zakupy / zaproszenia

Witajcie,

Jak dobrze wrócić do blogosfery ! Moja córeczka bawi się na balkonie więc mogę spokojnie pisać posta (od czasu do czasu "popijając" zrobioną przez Helenkę "zupkę"). Helenka niesamowicie mnie dzisiaj zaskoczyła. Rano, przed moim wyjściem do pracy, przebudziła się i prosiła o przytulenie. Jak ją przytulałam, to pocierała dłońmi moje włosy. Pytam "co Helenka robi?", a ona na "wcieram olej". Dzieci są takie urocze !

Chciałabym podzielić się z Wami kolejną porcją kitów kosmetycznych. Nie widziałam sensu tworzenia osobnych postów z poszczególnymi kosmetykami, więc krótko i na temat o kosmetykach, których więcej nie kupię.


1) YOSKINE (DAX COSMETICS) PRZECIWZMARSZCZKOWY PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU
 

Jaki demakijaż ? To chyba jakiś żart. Płyn otrzymałam w Glossyboxie. Długo go męczyłam, zostało mi połowę i wylałam. Totalny kit. Twarz mnie po nim szczypała, oczu nie domywał. Już się więcej nie zobaczymy. Cena ok. 25 zł.


2) BALSAM DO CIAŁA PLAYBOY

Kolejny "hit" Glossyboxa. Pachniał okropnie i dusząco... Nawilżał średnio. Nigdy bym go nie kupiła. Nie rozumiem dlaczego trafił do Glossyboxa, ale przez takie produkty postanowiłam zrezygnować z dalszego zamawiania. Oczywiście rezygnuje również z innych względów, np. dlatego, że większość kosmetyków, które otrzymałam oddałam mamie i siostrze. Balsamowi mówię NIE.


3) CLARENA CAVIAR SLIM BALM

Hmm... otrzymałam w Glossyboxie. Całkiem przyzwoicie nawilżał, ale po małej próbce, która wystarczyła mi zaledwie na kilka razy nie jestem w stanie powiedzieć, że produkt pełnowymiarowy spaliłby mój tłuszcz na udach xD Nie kupię.


4) ISANA MED UREA NACHTCREME MIT 5% UREA


Krem zakupiłam zachęcona działaniem kremu do rąk z tej serii. Jakże odmienne ma działanie jego brat w tubce... Skóra po nim mocno szczypała (jestem raczej wrażliwcem). Nie nawilżał wystarczająco. Cena ok. 10 zł. Zużyłam jako balsam do ciała. Nie kupię ponownie.

5) KREM ALTERRA
Kupiłam w dużej promocji, gdy skończył mi się krem w pracy. Zakup przypadkowy, nie związałam się z produktem na tyle, bo kupić go ponownie. Gdy wykończę kolejny krem powrócę do Isany Med.

Popatrzcie co znalazłam w malutkim sklepie z kosmetykami - MASKĘ GLISS KUR, której nie mogłam znaleźć ani w Rossmanie, ani Naturze, ani SP :)


I ostatnia już sprawa - zaproszenia. Zakochałam się w nich od pierwszego zobaczenia ich...na allegro ! Zaproszenia to rękodzieło by JRT <LINK DO BLOGA>. Pudełeczko z błękitną wstążką (pasującą do mojej sukienki). W środku zaproszenie z błękitnym kwiatuszkiem. Jestem pod wrażeniem ! Myślę, że to nie ostatnie moje zaproszenie/podziękowanie/karta z życzeniami od JRT.



Trafiłyście ostatnio na jakieś kity kosmetyczne ? Lubicie Glossyboxa ? 

Pozdrawiam,
Magdalena

niedziela, 13 lipca 2014

Pervoe Reshenie spray witaminy do włosów (wzmocnienie i pobudzenie)/ Aktywne serum Agafji z papryczką chili - recenzje/ Empik

Witajcie,

Wyprzedaże bombardują nas z każdej strony. W sierpniu bierzemy z K. ślub, więc postanowiliśmy nie ryzykować wizyt w miejscach, które narażają nas na nieplanowane wydatki. Jednak gdy byliśmy w Empiku i zobaczyliśmy promocję "3 za 2" nie mogliśmy się oprzeć i tym sposobem w moje ręce wpadły dwie książki: 





K. wybrał coś z Fantasy. Przy kasie okazało się, że promocja dotyczy jedynie oklejonych książek ;/   Chwyty marketingowe...

Wybrałam się do Rossmanna po odżywkę z Isany z olejkiem araganowym, ale niestety ta wersja była niedostępna, więc wzięłam z jedwabiem, mam nadzieję, że nie spowoduje zbyt dużej katastrofy xD
 
 Czas na recenzję wcierek do włosów. Dawno nie odkryłam żadnej wychodzącej poza szereg średnich wcierek. Moją czołówkę ulubionych i najlepiej działających wcierek otwiera palma sabłowa+Joaana rzepa, Joanna Rzepa, Placenta, Jantar. Co jakiś czas wpadam na pomysł przetestowania czegoś innego (jak np. wcierki, które opiszę poniżej) i niestety jest to raczej przerywnik w używaniu ulubionych wcierek. 

 

1) Pervoe Reshenie spray witaminy do włosów (wzmocnienie i pobudzenie)

Zakupiłam w swoim ulubionym lokalnym sklepie z rosyjskimi kosmetykami i zdrową żywnością. Za spray zapłaciłam 21,70 zł/100 ml. 

Skład:
Aqua, Rosa Canina Fruit Extract, PEG-40, Hydrogented Castor Oil, Climbazole, Dimethicone, Thiamine, Pyridoxine Dipamitate, Biotin, Cyclodextrin, Sophora Angustifolia Root Extract, Juniperus Communis Fruit Extract, Camellia Extract Parfum, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.  

Szczerze ? Nie zauważyłam żadnych efektów. Muszę przyznać, że włosy póki co raczej trzymają się głowy (odpukać!). W trakcie używania wcierki oraz po niej włosów nie wypadało ani więcej ani mniej. Babyhair również się nie pojawiły. Ekstremalnego przyrostu nie zaobserwowałam. Jednym słowem - kiepsko. Może kupię inną wersję jako przerywnik w kuracjach ulubionymi wcierkami.

2) Aktywne serum Agafji z papryczką chili

 

Wcierka zakupiona u lokalnego sprzedawcy za ok. 17 zł/150 ml.  

Skład:
Althaea Officinalis Extract (prawoślaz), Shizandra Chinensis Officinalis Oil (olej z cytryńca chińskiego), Panax Ginseng Extract (żeń-szeń), Mellissa Officinalis Leaf Oil (olej z melisy), Arctium Lappa Root Extract (łopian), Urtica Dioica Extract (pokrzywa), Betula Alba Extract (kotki brzozy), Yeast Extract (drożdże piwne), Capsicum Anuum Fruit Extract (papryka ostra), Climbazole (konserwant grzybobójczy), Allantoin (alantoina), Pantothenic Acid (kwas pantetonowy), Neolone (konserwant).

To nie moje pierwsze spotkanie z tą wcierką. Używałam jej ponad rok temu wraz z tabletkami CP, pokrzywą i maską drożdżową (wspominam o tym TUTAJ), ale chciałam się przekonać jak wcierka zadziała solo. Po pierwszym razie na nią zgoniłam zminimalizowanie wypadania i babyhairs, a teraz myślę, że to mogła być pokrzywa+CP... Tym razem wystarczyła mi na prawie miesiąc. Niestety efekty okazały się raczej przeciętne (wmawiam sobie, że wcierka wzmocniła cebulki włosów ;)). Dawno nie widziałam u siebie babyhairs ;/ Wypadanie w normie. Nie przetłuszczała skalpu. Nie podrażniła. Bez szału.


Byłyście na wyprzedażach ? Co udało się Wam upolować ? lubicie wcierki bez alkoholu ? Jaka jest Wasza ulubiona wcierka?


Buziaki,
Magdalena

piątek, 11 lipca 2014

Średniaczki - czyli recenzje dwóch odżywek (Gliss Kur oraz GreenElixir) + skarpetki peelingujące z Biedronki

Witajcie,

Napiszę dzisiaj o dwóch odżywkach/maskach do włosów, które średnio się sprawdziły na moich włosach. 

Jednak chciałabym zacząć od hitu wczorajszego dnia, czyli od skarpetek peelingujących z Biedronki (13,99 zł). Przyznam, że Biedronka ostatnimi czasy zaskakuje mnie bardzo pozytywnie. Można w niej znaleźć perełki zgodne z obecnymi trendami (Batiste w Biedroce ?!). Swoje poprzednie skarpetki zakupiłam na allegro za ok. 20 zł i zadziałały świetnie <RECENZJA>. Te wykorzystam jesienią, gdy nie będę nosiła letnich szpilek ;)



Teraz maski/odżywki - Zacznę od gorszej - Greenelixir - ARGAN OIL:



Zakupiłam je w Lidlu chyba za 11.99 zł. Postanowiłam wziąć dwie, lecz nie była to dobra decyzja ... Maska czasami powodowała puch, nie dociążała (ale i nie obciążała), w najlepszym przypadku nie robiła nic xD Zużyłam na wyjazdach do Poznania (woda tam jest okropna), gdzie myłam włosy w nocy i kładłam się spać. Żadna odżywka nie uratowałaby sytuacji, więc zużywałam najgorszą. Wydajność słaba, co akurat w tym przypadku zaliczam do plusów. Zapach słodko-duszący. Odżywka nie dla mnie - więcej nie kupię.


Teraz kilka słów drugiej odżywce - Gliss Kur 7 olejów:

 

Zakupiona w promocji za 7.99 zł. Długo wisiała na mojej liście 'do kupienia'. Gdy zobaczyłam promocję nie wahałam się, właściwie to sama wpadła do koszyka. Pierwsze wrażenie zrobiła bardzo dobre - ładnie pachniała, miała idealną konsystencję (czyli nie za gęstą i nie za rzadką). Po pierwszym użyciu byłam zachwycona. Włosy nawilżone, gładkie i ujarzmione. Jednak przy dalszych próbach nie chciała współpracować. Chyba używałam jej za często (co drugie mycie), ze względu na to, że nie miałam czasu wyskoczyć na zakupy. Powodowała lekki puch, ogółem bez efektu wow. Zakupię ponownie by wyrobić sobie o niej opinię i  będę używała jej sporadycznie. Ma potencjał, który spróbuję wydobyć :)

Byłyście w Biedronce po skarpetki ? Próbowałyście Gliss kur 7 olejów ? Słyszałyście o masce GreenElixir ?

Pozdrawiam,
Magdalena M.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...