niedziela, 23 marca 2014

Eva Nature Style- szampon tataro-chmielowy- recenzja dobrego zdzieraka

Witajcie,

O tym jak ważne jest oczyszczanie włosów mocniejszym szamponem wie chyba każda włosomaniaczka. Rok temu do oczyszczania stosowałam szampon aloesowy z Lidla, później w Lewiatanie natrafiłam na szampon tataro-chmielowy Eva Nature Style i....męczymy się już razem 10 miesięcy, a końca nie widać. 


SKŁAD:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Parfum, PEG-75 Lanolin, Lactic Acid, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone/Methylisothiazolinone, Tetrasodium EDTA, Cinnamyl Alcohol, Coumarin, CI 19140, CI42080

KOLOR/ZAPACH:
Zielony kolor, zapach ziołowy- dla mnie bardzo przyjemny, bo kojarzy mi się z dzieciństwem. 

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Konsystencja rzadka, wydajność to moja bolączka xD Kupiłam go ok. 10 miesięcy temu. Używam średnio raz na tydzień. Myję nim wannę, 200 ml zużyliśmy jako mydło do mycia rąk, a końca nadal nie widać. 

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Nie pamiętam ile za niego zapłaciłam. Podejrzewam, że w granicy 8 zł (za litr!) . Wpadł mi do koszyka w osiedlowym Lewiatanie.

MOJA OPINIA:
Szampon bardzo dobrze się pieni i świetnie oczyszcza włosy ("trzeszczą i skrzypią" po myciu). Nie podrażnia skóry głowy. Podoba mi się jego zapach, który kojarzy mi się z kąpielami w dzieciństwie oraz to, że produkt jest polski. Zostawia moje włosy odrobinę dłużej świeże niż gdy umyje je delikatnymi szamponami, ale nie zdecydowałabym się stosować go do codziennego użytku. Nie mogę się doczekać, aż się skończy, ponieważ chcę wypróbować inne szampony (nigdy nie kupię już tak dużej butli!). Nie mniej jednak polecam do oczyszczania w wersji 250 ml :)

Miłej niedzieli,
Magdalena

sobota, 22 marca 2014

Moja opinia o saszetkach BANIA AGAFII- mini recenzje

Moje Drogie,


Chciałabym się podzielić opinią na temat dwóch saszetek BANII AGAFII, które stosowałam w ubiegłym tygodniu: maska do włosów momentalna BLASK I ELASTYCZNOŚĆ oraz szampon odżywczy do włosów INTENSYWNA REGENERACJA SUCHYCH I OSŁABIONYCH.



1) ODŻYWCZY SZAMPON - INTENSYWNA REGENERACJA WŁOSÓW SUCHYCH I OSŁABIONYCH

Skład (ale co tak naprawdę jest w środku, tego nie wiem ;)): Aqua, Sodium Coco-Sulfate ,Organic Amaranthus Caudatus Seed Oil, Organic Oxycoccus Palustris Seed Oil , Coco-Glucoside (and) Glyceryl Oleate, Sorbitane Caprylate, Organic Primula Vulgaris Oil, Organic Panax Ginseng Oil, Organic Pulmonaria Officinalis Oil, Organic Pinus Palustris Oil, Organic Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Parfum.

Do szamponów rosyjskich przekonała mnie jedna z moich ulubionych blogerek - Dorota - WŁOSOWELOVE (-->KLIK). Uwielbiam jej poczucie humoru, wpisy o Zo i determinację w dbaniu o włosy. Dorota wysłała mi kilka odlewek rosyjskich szamponów i przepadłam. Wcześniej myłam skalp Facelle i BD. Teraz zastąpiłem je rosyjskimi szamponami. Widzę różnicę ! 

Wracając do mini recenzji - szamponem umyłam 8 razy skalp, na jedno użycie jeszcze mi wystarczy (czyli 9) i raz Helence skalp + długość, czyli łącznie 10 użyć. Co przy cenie 5,10 zł daje nam 0,51 zł za jedno mycie. Polecam przelać go do małej buteleczki z pompką, wydajność w moim przypadku zazwyczaj wzrasta. Saszetki dostępne są w sklepach z rosyjskimi kosmetykami. Swoje zakupiłam stacjonarnie. Zapach ładny, kolor zielony. Świetnie się pienił. Bardzo dobrze dyscyplinował włosy (tzn te do ucha, od ucha w dół używam M.Potters). 

2) MASKA DO WŁOSÓW MOMENTALNA- BLASK I ELASTYCZNOŚĆ

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Panax Ginseng Root Extract, Pulmonaria Officinalis Extract, Scilla Sibirica Extract, Organic Linum Usitatissimum Seed Oil, Organic Lichen Islandicus Extract, Phyllodoce Caerulea Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Caramel, Citric Acid

Maska o lekkiej konsystencji. W składzie znajdziemy (nie wiem czy na pewno :D) ekstrakty z korzenia żeń-szenia, miodunki plamistej, cebulicy syberyjskiej, islandzkiego mchu i wrzosu, a także olej lniany. Saszetkę dorwałam w sklepie stacjonarnym za 6 zł. Użyłam 7 razy. Używałam jedynie na skalp. Raz chyba źle spłukałam, bo włosy przy nasadzie były jakby oblepione, ale w granicy mojej tolerancji. Pozostałe 6 razy, w duecie z szamponem o którym pisałam wyżej, zostawiały moje włosy bardzo zdyscyplinowane. Szczególnie babyhairs pozostawały poskromione. Nie zdecydowałam się nakładać maski na długość włosów, ze względu na ekonomiczność (maski pewnie wystarczyłoby mi na 2 użycia). Chodziło mi głownie o nawilżenie skalpu po kuracji z kozieradką i Joanną rzepą i w tej roli spisał się bardzo dobrze. Nie wypowiem się na temat blasku i elastyczności. Moje włosy i bez tej maski były błyszczące i elastyczne.

Forma opakowań-szaszetek o pojemności 100 ml bardzo mi odpowiada. Dla włosomaniaczek, które uwielbiają testować to idealne rozwiązanie. 

Dałyście się skusić saszetkom ? Co myślicie o ostatniej aferze z rosyjskimi kosmetykami ?

Pozdrawiam,
Magdalena

niedziela, 16 marca 2014

Maska GLORIA do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych- RECENZJA

Witajcie,

Dziś chciałabym zmierzyć się z opisem legendy wśród kosmetyków do pielęgnacji włosów. MASKA GLORIA do włosów suchych i zniszczonych kusiła mnie juz od dawna, tyle, że nigdy nie mogłam na nią trafić. Wpadła w moje ręce dopiero ok. miesiąc temu, gdy robiłam zakupy w Auchan. 


SKŁAD:
Aqua (woda), Cetrimonium Chloride-antystatyk ułatwiający mycie, rozczesywanie, Cethyl Alcohol (emolient tłusty, działa filmotwórczo, kondycjonująco, jest emulgatorem), Humulus Lupulus Extract (ekstrakt z szyszek chmielu zwyczajnego), Parfum (zapach......), Panthenol (prowitamina B5), Glyceryl Stearate, Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH, zwiększa trwałość i stabilność kosmetyku), Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Bromonitropropandiol, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Benzyl Salicylate, Citral.

 OPAKOWANIE:
Plastikowy, odkręcany słoiczek. Przed pierwszym użyciem trzeba zdjąć folię ochronną, przez co mamy pewność, że nikt przed nami nie wkładał do niej paluchów :D Nie mam się do czego przyczepić. 

CENA/ POJEMNOŚĆ/ DOSTĘPNOŚĆ:
Kupiłam ją w Auchan (nie widziałam jej w innych sieciówkach). Kosztowała ok. 6 zł/240 ml. 

ZAPACH:
Dla mnie ten aspekt nie ma większego znaczenia (chyba, że maska jakoś wybitnie śmierdzi)- liczy się działanie. Wracając do tematu, maska pachnie specyficznie i mocno, trochę "babciowo" :) 

KONSYSTENCJA:
Nie za gęsta, ani za rzadka. Nie przelewa się przez palce. 

DZIAŁANIE:
Raz użyłam jej solo i nie byłam zadowolona. Włosy nie były dociążone tak jakbym oczekiwała. Kolejna próba była z dodaniem łyżki olejku- szału nie było. Zaprzestałam używania jej jako odżywki/maski po myciu. Jako, że maska nadaje się do mycia włosów postanowiłam zużyć ją w ten właśnie sposób. Myłam nią włosy od ucha w dół. Efekty były dobre, ale nie pobiła działaniem mojego ulubionego balsamu Mrs Potters Ginkgo Biloba i keratyna (RECENZJA-klik). Cieszę się, że spróbowałam tego kultowego wśród włosomaniaczek produktu, ale więcej maski nie kupię.

Używałyście jej ? Jak u Was się sprawowała ? Sprawdzają się Wam kultowe produkty ?

P.S. Jak już Wam wspomniałam, przeprowadziłam się do Wejherowa (ok. 30 km od Gdańska). Znalazłam przez przypadek sklep bardzo dobrze zaopatrzony w rosyjskie nowości ! Ceny przystępne (jak widzicie na zdjęciu). Prócz rosyjskich kosmetyków pełno rożnych olejów, kosmetyki ze wschodu, zdrowa żywność, wspaniałe wcierki, nawet produkty Marion ! <3


Pozdrawiam,
Magdalena

poniedziałek, 10 marca 2014

Ukojenie dla suchej cery- balsam 7 olejów do twarzy- RECENZJA

Moje Drogie!

W poprzednim poście pisałam Wam o częściowo zażegnanym problemie z cerą. To z czym jeszcze walczę to przesuszenie. Są dni, że skóra łuszczy się, gdy się podrapię, to zaczynają "lecieć" płaty skóry. Wtedy wiem, że moja twarz ma kryzys i sięgam po BALSAM 7 OLEJÓW na bazie masła shea. Początkowo sceptycznie podchodziłam do tego balsamu mając w pamięci okres ciąży (Hii Hii- recenzja masła shea podczas stosowania w ciąży- KLIK). Zapach masła shea jest delikatnie mówiąc bardzo "specyficzny". Jednak o jego działaniu nawilżającym przekonałam się na własnej skórze, więc zaryzykowałam. 




SKŁAD:
Butyrospermum Parkii  - Rafine Shea Butter, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Oil Olive, Oil Laurus nobilis, Mortus Communis, Cactacease juice, Ricinus CommunisPetrolatum, Cera alba, Tocopherol Acetate, Fragrance.


CENA/POJEMNOŚĆ/DOSTĘPNOŚĆ:
25 zł /50 ml. Dostępny na allegro u TEGO sprzedawcy. 

OPAKOWANIE:
Całkiem ładnie wyglądający słoiczek.

 ZAPACH:
Nie jest to zapach róż, ale bynajmniej nie śmierdzi :D Następnym razem zdecyduję się na wersję różaną. 

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Zbita konsystencja, na szczęście rozprowadza się go łatwo. Pamiętam swoje ciążowe przeżycia z podgrzewaniem masła shea wydobywanego z litrowego wiaderka trzymanego w lodówce....Swój balsam trzymałam w łazience. Co do wydajności- kilka razy smarowałam nim całe ciało, na twarz wystarczy naprawdę odrobina. Swoje masło mam od listopada. Moim zdaniem jest wydajne. 

DZIAŁANIE:
Bardzo się polubiliśmy. Na temat pielęgnacji twarzy planuję osobny wpis, bo znalazłam dość ciekawe produkty, którymi chcę się z Wami podzielić. Wracając do balsamu 7 olejów- wiem, że mogę liczyć na ten produkt w kryzysowych sytuacjach.  Masło pozostawia na twarzy tłusty film. Zazwyczaj nakładam je na noc, rano nie ma po nim śladu. Myślę, że może zapychać, na szczęście mnie się to nie zdarzało. Noszę je ze sobą w malutkim słoiczku w torebce na wypadek gdybym potrzebowała go np. w pracy, ale nie polecam stosować go na dzień, jeśli nie chcecie się świecić. Gdy będę robiła zakupy (myślę, że gdy skończy mi się szampon kwiatowy ghassoul mask- RECENZJA) to zakupię wersję różaną i balsam do włosów 7 olejów (RECENZJA), by tylko raz zapłacić za wysyłkę. Polecam osobom borykającym się przesuszeniem twarzy.

Używałyście masła shea ? Zwracacie uwagę na zapach kosmetyków ? Czym nawilżacie twarz w kryzysowych momentach?

Pozdrawiam,
Magdalena

niedziela, 9 marca 2014

Naturalny szampon glinka ghassoul kwiatowy mask- recenzja

Moje Drogie,

Dostałam od Was kilka maili dotyczących naturalnego szamponu z glinką ghassoul kwiatowego (jego brata bliźniaka- z olejem kaktusowych opisałam w TYM POŚCIE), co zmotywowało mnie by o nim napisać. Miałam nadzieje, że szampon pomoże mi uporać się z przetłuszczającym się skalpem... ale ostatecznie zmieniłam jego zastosowanie. Jeżeli jesteście ciekawe tego produktu, to zapraszam na recenzję.




Co pisze sprzedawca ?- zazwyczaj nie czytam, ale tym razem mnie zaciekawiło:
"Przy systematycznym stosowaniu naturalnych kosmetyków, skóra zaczyna sobie przypominać wszystkie swoje naturalne funkcje. Jeśli dotychczas stosowaliśmy kosmetyki konwencjonalne z dodatkiem polepszaczy szampon może nie pienić się jak tradycyjny, pomimo tego doskonale oczyszcza skórę głowy oraz włosy. Można stosować go jako maseczkę na włosy po uprzednim umyciu mydłem. Z każdym dniem gdy będziemy stosować ten naturalny szampon po uprzednim umyciu naturalnym mydłem, będzie się bardziej pienił i wspomagał naturalne funkcje samoregulacji skóry głowy. Proces samoregulacji przestawiania na kosmetyki naturalne może trwać do kilku miesięcy, tak było w moim przypadku."

SKŁAD:
 Oliwa z oliwek, olej arganowy, glinka ghassoul, olej kwiatowy, wyciągi z kwiatów, woda destylowana, gliceryna naturalna, zapach kwiatowy

CENA/ DOSTĘPNOŚĆ:
26 zł /250 ml. Dostępny na allegro u TEGO sprzedawcy.

ZAPACH:
P r z e c u d o w n y ! Mało, który zapach trafia w moje gusta, a ten wstrzelił się w 100%. Pachnie prześlicznie, prawdziwie różany aromat. Zakochałam się <3

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Konsystencja zbitej pasty. Wydajność....zależnie od tego jak i do czego używamy. Gdybym myła nim włosy, pewnie po kilku użyciach zobaczyłabym denko, ale zmieniłam zastosowanie i mimo codziennego używania została mi jeszcze połowa produktu. 

JAK UŻYWAŁAM+EFEKTY:

1) WŁOSY- użyłam dwa razy i stwierdziłam, że to nie dla mnie....
Szampon pieni się bardzo słabo. Słabiej niż wersja z olejem kaktusowym. Mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że nie pieni się prawie wcale. Nakładałam bardzo dużo produktu i nie miałam pewności, czy na pewno oczyściłam dobrze włosy i skórę głowy. Ostatecznie okazywało się, że wszystko jest ok, ale nie dla mnie taka niepewność. Zaprzestałam używania go do mycia włosów.

2) TWARZ- w tym samym czasie z moją twarzą zaczęło się dziać coś dziwnego...
Zazwyczaj myłam ją wieczorem (szmatką muślinową) Facelle, w pewnym momencie zaczęłam odczuwać ściągnięcie, pieczenie, skóra zaczęła się łuszczyć, była wyraźnie przesuszona, a przy tym świecąca i niekiedy skłonna do wyprysków. Dostałam nawet taki (nie)miły komentarz od kolegi z pracy: "świecą Ci się oczy i twarz" !!!!!!! Pomyślałam, że skład szamponu nie powinien zrobić mi krzywdy i umyłam nim twarz. 

Produkt okazał się STRZAŁEM W DZIESIĄTKĘ! Po umyciu przestałam odczuwać dyskomfort. Na umytą twarz nakładałam zazwyczaj krem arganowy z ziaji bądź olejek z orzecha włoskiego. Podrażniona skóra zniknęła ! Zauważyłam, że regularne używanie produktu bardzo mi służy. Świecenie twarzy zostało mocno ograniczone. Wypryski, które wynikały ze złego żywienia i stresu stopniowo znikały, teraz moja twarz jest od nich niemal zupełnie wolna. Co ciekawe, "szampon" świetnie peelinguje skórę. Zupełnie zrezygnowałam z korundu, nawet ze szmatki muślinowej, bo delikatny peeling robię codziennie. Na ten moment moja cera jest w stanie zadowalającym. Czasem bywa przesuszona (bynajmniej już nie podrażniona i ściągnięta), ale tutaj ratuje mnie inny produkt, który opiszę w następnym poście. 

Szamponu na twarz używam od lutego i wydaje mi się, że przynajmniej dwa miesiące jeszcze mi posłuży, bo naprawdę niewiele produktu wystarczy, by oczyścić twarz. Poza tym uwielbiam jego zapach! Ma działanie relaksujące i antystresowe.

Reasumując, produkt nie sprawdził się u mnie do mycia włosów, za to do mycia twarzy jest doskonały. Myślę, że na stałe zagości w mojej łazience. 

Używałyście kiedykolwiek naturalnego szamponu kwiatowego ? Czego używacie do mycia twarzy? 

Miłej niedzieli,
Magdalena

sobota, 8 marca 2014

Eveline, Argan+Keratin, maska do włosów 8 w 1 - Recenzja

Kochane,

Pewnie zauważyłyście, że ostatnio zniknęłam z blogosfery. Niestety nadal nie uporządkowałam swoich spraw prywatnych i zawodowych...co nie znaczy, że nie dbam o włosy :) Mam dla Was kilka zaległych recenzji i aktualizacji.

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami na temat maski ARGAN+KERATIN EVELINE 8 w 1. Jeżeli jesteście ciekawi jak sprawdziła się na moich włosach - zapraszam do recenzji.



SKŁAD:


OPAKOWANIE:
Elegancki czarny słój z odkręcaną nakrętką. Przed pierwszym użyciem trzeba zdjąć folię ochronną, przez co mamy pewność, że nikt przed nami nie wkładał do niej paluchów :D Nie mam się do czego przyczepić.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ/POJEMNOŚĆ:
Zakupiłam ją w promocji w Biedronce za 16.99 zł /500 ml.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Ma bardzo ciekawą konsystencję. Jest gęsta jak budyń (nawet tak pachnie :)) Wystarczyła na 10 użyć.

ZAPACH:
Jak wyżej wspomniałam maska pachnie budyniem. Bardzo ładny, słodki zapach -chyba największy atut tej maski.


MOJA OPINIA:
Na wstępie zaznaczę, że moje włosy nie lubią się z proteinami, więc do maski EVELINE 8 w 1 podchodziłam z dużą rezerwą (szczególnie, że maska to mix ziół i protein). Nie mniej całkiem atrakcyjna promocja sprawiły, że maska sama wpadła mi do koszyka (znacie to?). Maski używałam raz w tygodniu, niestety ani jedno użycie nie spodobało się moim włosom. Reagowały trochę histerycznie na bliskie spotkania z tą maską: po niej robiły się twarde, szorstkie, matowe, sianowianie i jakby "tępe". Żeby ją jakoś zużyć dodawałam do niej olejki, ale efekt również nie powalał na kolana. Zamiast się jej pozbyć/oddać/wyrzucić postanowiłam zużyć ją do końca z czego wyszło więcej szkód niż pożytku, bo trochę przesuszyła mi końcówki ;/ Nieprędko wrócę do protein...Reasumując, maska nie sprawdziła się na moich włosach i na pewno nie kupię jej ponownie.

Co myślicie o masce Eveline 8 w 1 ? Wasze włosy lubią się z proteinami?

PS. Pochwalę dzieło mojego K. <3



Buziaki,
Magdalena
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...