niedziela, 26 stycznia 2014

Balsam tybetański do włosów, Planeta Organica + promocja w The Body Shop

Moje Drogie! 

Trochę mnie tu nie było, ale mam nadzieję bywać tu coraz częściej :) Dziś chciałabym napisać kilka słów o TYBETAŃSKIM BALSAMIE DO WŁOSÓW PLANETA ORGANICA.


Skład:  
Aqua with infusions of Organic Zingiber Officinale (Ginger) Root Oil (imbir), Organic Helichrysum Arenarium Extract (nieśmiertelnik), Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract (szarotka alpejska), Thermopsis Alpine Extract (łubinnik alpejski), Origanum Majorana Leaf Extract (majeranek), Pimpinella Anisum (Anise) Seed Extract (anyż), Eugenia Caryophyllus (Clove) Seed Extract (goździk), Crocus Sativus Flower Extract (szafran), Curcuma Longa Root Extract (kurkuma), Solidago Virgaurea (Goldenrod) Extract (nawłoć); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 

Cena/dostępność:
Zakupiłam go za ok. 13 zł/280 ml w którymś ze sklepów internetowych (chyba w Skarby Syberii).

Zapach
Nie przypadł mi do gustu (pachniał świeżo i trochę orientalnie- jakimś cytrusem.). Dość długo utrzymywał się na włosach. Czułam go nawet przez 23-24 h po myciu! 

Opakowanie:
Ma i plusy i minusy. W opakowaniu spodobała mi się szata graficzna (jak w większości produktów Planeta Organica). Zamysł producenta, by opakowanie posiadało pompkę świetny, niestety pompka nabiera zbyt małą ilość balsamu. Na jedno zużycie musiałam pompować balsam kilkanaście razy! Niestety przez ciemny plastik nie widać zużycia produktu. 

Konsystencja/wydajność:  
Konsystencja idealna- nie za gęsta i nie za rzadka. Balsam łatwo się nakładało, nie spływał z włosów. Wystarczył mi na 8 razy (nakładałam go również na skalp).

Działanie:  
Działanie trochę mnie rozczarowało. Byłam zachwycona jego poprzednikiem- balsamem marokańskim (-->RECENZJA). Ten niestety nie dociążał tak mocno. Również w kwestii wygładzania nie sprawował się tak dobrze jak balsam marokański. Przyjemnie nawilżał i oczywiście pomagał w rozczesywaniu. Nie wypowiem się w kwestii przyspieszenia porostu, ale całkiem dobrze dyscyplinował babyhairs. Nie kupię go ponownie.

 PS. Jest promocja w The Body Shop na odżywkę bananową (kupując jedną, drugą dostaje się w prezencie):


Skorzystacie z promocji ? Lubicie zapach bananów ? Miałyście któryś z balsamów Planeta Organica ? 


Buziaki,
Magdalena

9 komentarzy:

  1. Wkurzają mnie te pompki w tych balsamach ;< tybetańskiego jeszcze nie miałam, no i pewnie nie kupię skoro się nim nie zachwycasz :P
    ooo nie, taka promocja, a u mnie nie ma the body shop

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja za tydzień równiez nie będę miała blisko siebie tbs :D musiałam się skusić i zrobić sobie zapas :) będzie mi brakowało dostępności sklepów (np. superpharm, hebe)...

      Usuń
    2. Przynajmniej zaoszczędzisz jak kusiciele będą daleko :D

      Usuń
    3. boję się, że jak się dorwę do kusicieli do będę gromadziła zapasy :D

      Usuń
  2. Balsam mam na wykończeniu. Lubię, ale kiedy zostało go jeszcze dużo na końcu byłam zmuszona rozciąć tubkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dolałam trochę wody :) porządnie potrzęsłam i miałam na kolejne 2 użycia :)

      Usuń
  3. Nie miałam tego balsamu, ale miałam aleppo z tej serii i chwaliłam sobie:)
    Dzięki za info o TBS:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie można kupić te bananowe produkty? I w jakiej cenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W The Body Shop - dwie odżywki za 24.99 zł :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...