czwartek, 30 stycznia 2014

Balsam do włosów ALEPPO, Planeta Organica- RECENZJA

Kochane,

To już ostatni mój post w starym mieszkaniu. Prawdopodobnie nie będę miała możliwości korzystania z internetu w najbliższym czasie ;/

Chciałabym napisać Wam co sądzę o balsamie Aleppo Planety Organica. To trzeci balsam z serii, który używałam (wcześniej balsam marokański -->RECENZJA KLIK oraz balsam tybetański-->RECENZJA KLIK). Jak się sprawował i jak wypadł na tle swoich braci ? Zapraszam do recenzji.


 SKŁAD:

Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek), Hibiscus Sabdariffa Flower Extract (wyciąg z róży Sudanu), Organic Laurus Nobilis Oil (organiczny olej laurowy), Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Extract (wyciąg z tymianku), Nigella Sativa Seed Extract (ekstrakt z czarnego kminku), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Cetearyl Alcohol, Glycerin (gliceryna), Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Zakupiłam go za ok. 13 zł/280 ml w którymś ze sklepów internetowych (chyba w Skarby Syberii).  

ZAPACH:
Pachnie orientalnie, jakimiś kadzidłami. Całkiem ciekawy, choć nie w moim guście. Czasem mi się podobał, a niekiedy potrafił zmęczyć. Czułam go dość długo po umyciu.

OPAKOWANIE:

Ma i plusy i minusy. W opakowaniu spodobała mi się szata graficzna (jak w większości produktów Planeta Organica). Zamysł producenta, by opakowanie posiadało pompkę świetny, niestety pompka nabiera zbyt małą ilość balsamu. Na jedno zużycie musiałam pompować balsam kilkanaście razy! Niestety przez ciemny plastik nie widać zużycia produktu.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Konsystencja idealna- nie za gęsta i nie za rzadka. Balsam łatwo się nakładało, nie spływał z włosów. Wystarczył mi na 7 razy (nakładałam go również na skalp).

DZIAŁANIE:
  Jeżeli miałabym zestawić działanie trzech wersji balsamu: marokańskiego, tybetańskiego i aleppo, to pierwsze miejsce zająłby balsam marokański, następnie aleppo i na III miejscu balsam tybetański. Balsam Aleppo sprawował się całkiem dobrze na moich włosach. Nawilżał, ułatwiał rozczesywanie, włosy po nim bardziej lśniły, ale nie dociążał on tak dobrze jak jego brat- balsam marokański. Jako, że balsam ma wspaniały skład nakładałam go również na skalp. Włosy przy nasadzie były ujarzmione, przy tym nieobciążone. Raczej nie kupię go ponownie.


Lubicie serię Planeta Organica? Który z balsamów najbardziej przypadł Wam do gustu ?

Buziaki,
Magdalena

6 komentarzy:

  1. Na razie używałam tylko tureckiego i sprawdzał się i na skalp (przed myciem z obawy o świeżość) i na długość i chętnie kiedyś do niego wrócę. :) Marokański (odlewka) mi nie odpowiadał, wysuszał mi włosy.

    To bardzo ciekawe, bo kiedy oglądam Twoje włosy to mam wrażenie, że moje są podobnej struktury, a jednak na kosmetyki reagują zupełnie inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Póki co w moich zbiorach zagościł jedynie tybetański, ale myślę, że skuszę się jeszcze na jego marokańskiego brata.
    Oby moim włosom nie była za dużo tego dociążenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze niczego z PO nie używałam, ale produkty są bardzo interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie wyladowal tylko finski i choc zapach mnie rozbraja, to dzialanie juz mniej zachwyca ;) W takim razie nastepny w kolejce bedzie marokanski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jego odlewkę i bardzo go lubię, a zapach mi nie przeszkadza, wydaje się być całkiem przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja byłam z niego bardzo zadowolona. A zapach lubiłam w szczególności :P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...