czwartek, 30 stycznia 2014

Balsam do włosów ALEPPO, Planeta Organica- RECENZJA

Kochane,

To już ostatni mój post w starym mieszkaniu. Prawdopodobnie nie będę miała możliwości korzystania z internetu w najbliższym czasie ;/

Chciałabym napisać Wam co sądzę o balsamie Aleppo Planety Organica. To trzeci balsam z serii, który używałam (wcześniej balsam marokański -->RECENZJA KLIK oraz balsam tybetański-->RECENZJA KLIK). Jak się sprawował i jak wypadł na tle swoich braci ? Zapraszam do recenzji.


 SKŁAD:

Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek), Hibiscus Sabdariffa Flower Extract (wyciąg z róży Sudanu), Organic Laurus Nobilis Oil (organiczny olej laurowy), Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Extract (wyciąg z tymianku), Nigella Sativa Seed Extract (ekstrakt z czarnego kminku), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Cetearyl Alcohol, Glycerin (gliceryna), Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Zakupiłam go za ok. 13 zł/280 ml w którymś ze sklepów internetowych (chyba w Skarby Syberii).  

ZAPACH:
Pachnie orientalnie, jakimiś kadzidłami. Całkiem ciekawy, choć nie w moim guście. Czasem mi się podobał, a niekiedy potrafił zmęczyć. Czułam go dość długo po umyciu.

OPAKOWANIE:

Ma i plusy i minusy. W opakowaniu spodobała mi się szata graficzna (jak w większości produktów Planeta Organica). Zamysł producenta, by opakowanie posiadało pompkę świetny, niestety pompka nabiera zbyt małą ilość balsamu. Na jedno zużycie musiałam pompować balsam kilkanaście razy! Niestety przez ciemny plastik nie widać zużycia produktu.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Konsystencja idealna- nie za gęsta i nie za rzadka. Balsam łatwo się nakładało, nie spływał z włosów. Wystarczył mi na 7 razy (nakładałam go również na skalp).

DZIAŁANIE:
  Jeżeli miałabym zestawić działanie trzech wersji balsamu: marokańskiego, tybetańskiego i aleppo, to pierwsze miejsce zająłby balsam marokański, następnie aleppo i na III miejscu balsam tybetański. Balsam Aleppo sprawował się całkiem dobrze na moich włosach. Nawilżał, ułatwiał rozczesywanie, włosy po nim bardziej lśniły, ale nie dociążał on tak dobrze jak jego brat- balsam marokański. Jako, że balsam ma wspaniały skład nakładałam go również na skalp. Włosy przy nasadzie były ujarzmione, przy tym nieobciążone. Raczej nie kupię go ponownie.


Lubicie serię Planeta Organica? Który z balsamów najbardziej przypadł Wam do gustu ?

Buziaki,
Magdalena

środa, 29 stycznia 2014

Bioelixire, Argan Oil Serum- serum na końcówki - RECENZJA

Witajcie,

Kilka razy pisałam Wam o tym, że nie zabezpieczam końcówek. Nie robiłam tego bo....moje końcówki były w świetnym stanie, a po drugie nie wpadł mi w ręce żaden produkt przeznaczony tylko do zabezpieczania. Gdy miałam zabezpieczać końce olejkami to jakoś wylatywało mi z głowy. Wszystko zmieniło się 23.12.13 r., gdy wybrałam się z K. na świąteczne zakupy i w Rossmanie wypatrzyłam promocję na  SERUM BIOELIXIRE ARGANOIL. Od tego czasu zabezpieczam końcówki po każdym myciu (czyli codziennie ;/).

 
SKŁAD:
Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum, Linalool, Limonene, Argania Spinosa Oil  (trochę żenujące, że producent nazwał swój produkt olejekiem arganowym ;]), Benzophenone-3, Simmondsia Chinensis Oil, CI 26100, CI 47000, Butylene Glycol, Helianthus Annuus Seed Extract, CI 61565 

CENA/POJEMNOŚĆ/DOSTĘPNOŚĆ:
 Za 20 ml zapłaciłam w promocji 5.99 zł (bez promocji kosztuje 9.99 zł/20 ml). Swój "olejek" zakupiłam w Rossmannie.

ZAPACH:
Ładny, ale trochę duszący.

WYDAJNOŚĆ:
Prawie 20 ml zużyłam w 5 tygodni. Zostało mi w buteleczce serum na ok. tydzień. Nie wypowiem się na temat wydajności, bo to moje pierwsze prawdziwe serum :) Możliwe, że używałam zbyt dużo produktu na jeden raz, bo nie miałam jeszcze wyczucia, poza tym ciężko było dozować odpowiednią ilość serum, gdyż otwór w buteleczce jest zbyt duży. Wersja z pompką zdecydowanie bardziej by mi odpowiadała. 

DZIAŁANIE:
 Producent obiecuje odżywienie włosów- nie łudźcie się ! Taki skład na pewno włosów nie odżywi i nie zregeneruje. Serum używałam po myciu, wcierając w mokre końce włosów. Nigdy nie obciążył włosów. Świetnie nabłyszczał i sprawiał, że włosy mniej się plątały. Ostatnimi czasy moje włosy są wręcz torturowane (komin, kaptur od kurtki, zamek od kurtki, torebki na ramię, śnieg, ogrzewanie, mrozy, podróże PKP, Helenka- ona uwielbia bawić się moimi włosami, itd....), ale nie odbiło się to na kondycji końcówek-nie znalazłam ani jednej rozdwojonej (odpukać !). Wydaje mi się, że serum Bioelixire dołożyło do tego swoją cegiełkę, poza tym zachęciło mnie do używania i kupna kolejnych "zazbepieczaczy" końcówek. Polecam :)

Pozdrawiam Was z kartonów (nie znoszę przeprowadzek!),
Magdalena

niedziela, 26 stycznia 2014

Balsam tybetański do włosów, Planeta Organica + promocja w The Body Shop

Moje Drogie! 

Trochę mnie tu nie było, ale mam nadzieję bywać tu coraz częściej :) Dziś chciałabym napisać kilka słów o TYBETAŃSKIM BALSAMIE DO WŁOSÓW PLANETA ORGANICA.


Skład:  
Aqua with infusions of Organic Zingiber Officinale (Ginger) Root Oil (imbir), Organic Helichrysum Arenarium Extract (nieśmiertelnik), Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract (szarotka alpejska), Thermopsis Alpine Extract (łubinnik alpejski), Origanum Majorana Leaf Extract (majeranek), Pimpinella Anisum (Anise) Seed Extract (anyż), Eugenia Caryophyllus (Clove) Seed Extract (goździk), Crocus Sativus Flower Extract (szafran), Curcuma Longa Root Extract (kurkuma), Solidago Virgaurea (Goldenrod) Extract (nawłoć); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 

Cena/dostępność:
Zakupiłam go za ok. 13 zł/280 ml w którymś ze sklepów internetowych (chyba w Skarby Syberii).

Zapach
Nie przypadł mi do gustu (pachniał świeżo i trochę orientalnie- jakimś cytrusem.). Dość długo utrzymywał się na włosach. Czułam go nawet przez 23-24 h po myciu! 

Opakowanie:
Ma i plusy i minusy. W opakowaniu spodobała mi się szata graficzna (jak w większości produktów Planeta Organica). Zamysł producenta, by opakowanie posiadało pompkę świetny, niestety pompka nabiera zbyt małą ilość balsamu. Na jedno zużycie musiałam pompować balsam kilkanaście razy! Niestety przez ciemny plastik nie widać zużycia produktu. 

Konsystencja/wydajność:  
Konsystencja idealna- nie za gęsta i nie za rzadka. Balsam łatwo się nakładało, nie spływał z włosów. Wystarczył mi na 8 razy (nakładałam go również na skalp).

Działanie:  
Działanie trochę mnie rozczarowało. Byłam zachwycona jego poprzednikiem- balsamem marokańskim (-->RECENZJA). Ten niestety nie dociążał tak mocno. Również w kwestii wygładzania nie sprawował się tak dobrze jak balsam marokański. Przyjemnie nawilżał i oczywiście pomagał w rozczesywaniu. Nie wypowiem się w kwestii przyspieszenia porostu, ale całkiem dobrze dyscyplinował babyhairs. Nie kupię go ponownie.

 PS. Jest promocja w The Body Shop na odżywkę bananową (kupując jedną, drugą dostaje się w prezencie):


Skorzystacie z promocji ? Lubicie zapach bananów ? Miałyście któryś z balsamów Planeta Organica ? 


Buziaki,
Magdalena

czwartek, 23 stycznia 2014

Zmieniam swoje życie...

Kochane,

Postanowiłam podzielić się z Wami moją sytuacją życiową, która ostatnimi czasy jest skomplikowana. Przede wszystkim jestem w trakcje zmiany pracy, a co za tym idzie muszę również zmienić miejsce zamieszkania  (ok. 50 km od dotychczasowego - z Gdańska do Wejherowa). Mieszkania dopiero szukamy, nawet nie chce myśleć o pakowaniu i samej przeprowadzce..........Do tego zwaliła mi się na głowę sesja w Poznaniu. To wszystko sprawia, że nie mam wolnego czasu. Pewnie za ok. miesiąc, może dwa wszystko zacznie się normować. Póki co tęsknię za blogowaniem i za czytaniem Waszych blogów. 

Mimo braku czasu, w ostatnim czasie w me ręce wpadło kilka ciekawych rzeczy:



Sukienka z nowej kolekcji Mohito (K. mnie na nią namówił, więc czuję się usprawiedliwiona :D)

stara znajoma Alterra :)

Skarby od Dorotki (fightthedull)

Essie: Bahama mama i aperitif.

Korektor Catrice 010- jest fantastyczny !

Placenta Activ

Mam nadzieję, że uda mi się do Was wrócić jak najszybciej... Tymczasem trzymajcie za mnie kciuki :)

Buziaki,
Magdalena

niedziela, 12 stycznia 2014

Mrs. Potter's Ginkgo Biloba i keratyna- recenzja

Kochane,

Miesiąc temu pisałam Wam o balsamie Mrs. Potter's aloesowym jako odżywce do mycia (KLIK). Dziś chciałabym napisać o innym balsamie tej serii- Mrs. Potter's - ginkgo biloba i keratyna.


Skład:
 Aqua, Cetearyl Alcohol- emolient, Cetrimonium Chloride - antystatyk ułatwiający mycie, rozczesywanie, Isopropyl Myristate- emolient, Dimethicone Copolyol- łagodny silikon, Ginkgo Biloba Extract- ekstrakt z ginkgo biloba, Rosa Carina Extract- ekstrakt z róży, Propylene Glycol- humektant regulujący poziom wilgotności, Hydrolyzed Keratin- kreatyna, Benzophenone-3, Parfum, Isopropyl Alcohol- środek rozpuszczający, może podrażniać, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid 

Cena/dostępność:
Zakupiłam go ok. 8,5 zł/500 ml w markecie Carrefour. 

Zapach:
Podobnie jak w wersji aloesowej, zapach nie przeszkadzał mi, a właściwie to nawet mi się podobał. 

Opakowanie:
Tragedia. Przelałam odżywkę w opakowanie po szamponie Babydream dla dzieci z pompką, czyli mój ulubiony typ opakowania. 

Konsystencja/wydajność:
Gęsta konsystencja. Balsamu używałam tylko jako pierwsze O (nakładając balsam od ucha w dół) w metodzie OMO -13 razy.

Działanie:
Jak już wspomniałam, balsamu Mrs Potters używałam jako pierwsze O w metodzie OMO (zazwyczaj kiedy nie miałam czasu). Balsam w moim odczuciu nie nadaje się jako odżywka po myciu, bo jest zbyt lekki, za to jako odżywka do mycia spisuje się genialnie, znacznie lepiej od wersji aloesowej. Moje włosy po myciu balsamem i nałożeniu odżywki (np. Deba z Biedronki) na 5 minut zachowują się jak po masce- lejące, dociążone, śliskie. Świetnie domywała olej Heenara (Recenzja--> KLIK). Wszystkie te zalety przyczyniły się do tego, że bez zastanawiania kupiłam kolejne opakowanie.

Lubicie metodę OMO ? Sprawdziła się u Was ? Lubicie Mrs Potters ?

Buziaki, 
Magdalena

środa, 8 stycznia 2014

Mój romans z palmą sabałową- recenzja, efekty

Kochane,


Wczoraj zakończył się mój prawie miesięczny romans z palmą sabałową. Żałuję, że nasza znajomość zostanie tymczasowo przerwana. Wiem, że to jest chwilowe, bo zrobię wszystko by znajomość podtrzymać :)

Czym jest palma sabałowa (Saw Palmetto)?
Palma sabałowa jest rośliną pochodzącą z Ameryki, ma duże czerwone (przechodzące w czarne) owoce. Owoce palmy sabałowej mają wiele zastosowań: wzmocnienie organizmu, pobudzenie apetytu, leczenie impotencji, środek przeciwko wypadaniu włosów, leczenie przerostu gruczołu krokowego, itd.


Jak ukręciłam wcierkę ?
 Owoce, które widzicie na powyższym zdjęciu nacięłam nożem, następnie zalałam wrzątkiem i parzyłam pod przykryciem ok. 1h. Po tym czasie owoce zmiękły na tyle, że mogłam obedrzeć je ze skórki. Owoce, które były już wysuszone nie chciały współpracować, nie znalazłam na nie sposobu. Od owoców, które były niewysuszone skórka odchodziła łatwo. Skórki wsypałam do płynu, w którym owoce się moczyły, rozgniotłam łyżeczką, przecedziłam i przelałam do butelki po Joannnie rzepie. 

Od razu założyłam, że palmę zmieszam z jakąś alkoholową wcierką. Wybór padł na joannę rzepę, bo świetnie działała u mnie na przyrost, poza tym lubię specyficzne mrowienie, które powoduje wcierka.

Mieszałam palmę sabałową i joannę rzepę w proporcji 50:50. 

Jak stosowałam wcierkę?
 Codziennie po umyciu włosów aplikowałam na skalp. Użyłam łącznie 27 razy.

Efekty:
1) Zmniejszenie przetłuszczania włosów- myję włosy codziennie, ale zauważyłam, że przy używaniu wcierki mogłabym to robić co 1,5 dnia. Logistycznie jest to u mnie niemożliwe, ale doceniam efekt zmniejszonego przetłuszczania.

2) Wypadanie -wcierka świetnie poradziła sobie z wypadaniem, w odpływie nie znajdowałam włosów, jedynie przy czesaniu na szczotce zostawało ok. 5.

3) Zagęszczenie zakoli- odnotowałam, ale nie jakieś spektakularne.

4) Babyhair- ooo tak ! na linii czoła, na przedziałku i na skroniach najwięcej.

5) Przyspieszenie porostu- myślę, że włosy sporo mi urosły, ale nie mierzyłam. Poza tym, kilka cm (ok.3-4) podciął mi K. 26.12.13 r.)

Zdjęcia włosów możecie obejrzeć TUTAJ.

Zamierzam za jakiś czas kupić kompleks do cery tłustej, który podpatrzyłam w komentarzach u Eve:

Skład: Aqua, Propanediol, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Epilobium Angustifolium Extract, Arctium Lappa Root Extract, Pygeum Africanum Bark Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol"

Słyszałyście o palmie sabałowej ? Spróbujecie ?

Buziaki,
M.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Podsumowanie miesiąca- grudzień 2013

Witajcie,

Kiedy minął grudzień ? Mam wrażenie, że jeszcze nie minął. Myśl, że jutro wracam do pracy.... paraliżuje mnie :P Moje włosy miały kolejny dobry miesiąc- były dociążone, miękkie i błyszczące. 

Pod choinkę dostałam nożyczki Jaguar i dwa dni później pozbyłam się ok. 3- 4 cm włosów. Niestety ręka K. nie jet na tyle wprawiona w cięciu włosów nożyczkami i zrobiła mi lekkie "ząbki". O ile kształt lekkiego "U" można łatwo osiągnąć przy Creaclip (RECENZJA), tak ząbki zależne są od sposobu cięcia. Ostatnio K. założył mi Creaclip na włosy, przeleciał swoją maszynką i włosy były równe. Któraś z Was ma jakieś rady odnośnie obsługi nożyczek? Czy to kwestia wprawy ? Jak myślicie ?

Nie żałuję cięcia, mimo iż ciągle oddalam się od upragnionego celu osiągnięcia długości włosów do talii. Przyrost w tym miesiącu był ogromny, bo mimo cięcia nie ma dużej różnicy w długości włosów z początku grudnia. Przyczyniła się do tego wcierka z palmy sabałowej i Joanny rzepy, ale o tym mam zamiar napisać więcej.

Szampony:  
- Facelle x12 
- Babydream dla dzieci x10
- Barwa (do oczyszczania) x4
- Szampon Ghassoul kaktusowy x5
- Mrs Potter aloesowy x8 
- Mrs Potter Ginkgo biloba z kreatyną x9

 Odżywki/Maski:
- Balsam 7 olejów x6  
- Bioax do włosów suchych i zniszczonych x6 
- Deba x6
- Planeta Organica- balsam marokański x3
- Balsam kokosowy do włosów Splend'Or Balsamo Addolcente al cocco x6
- Maska drożdżowa Babuszki Agafji na skalp x3
- Odlewki masek od Eve x4 
 

Inne: olejowanie x8, Seboravit x1, wcierka z palmy sabałowej+Joanna rzepa x22, ręcznik z mikrofibry, czesanie TT na sucho, BHD x2



05.01.14

 Jak się miały Wasze włosy w grudniu ??? :)

Buziaki,
M.

niedziela, 5 stycznia 2014

Kolejny wielofunkcyjny produkt- PUDER BABYDREAM- recenzja

Kochane,

Strasznie nie lubię marnotrawstwa, tyczy się do każdej sfery życia. Począwszy od jedzenia (właściwe to chyba od tego się zaczęło, bo w dzieciństwie mama nas na to uczuliła), na kosmetykach kończąc. Puder babydream to był pierwszy produkt, który wyrzuciłam. Stał u mnie bardzo długo, zajmował miejsce na półce w łazience i skończył mu się termin przydatności. Puder zakupiłam ok. 2 lata temu pod wpływem recenzji TheCurlyGal (Alina usunęła swojego bloga chyba w wakacje i prawdę mówiąc bardzo mi go brakuje).

 Skład:
Talc, Zink Oxide, Olea Europaea Oil, Allantoin, Parfum

Cena/ dostępność: 
Nie pamiętam dokładnie ile za niego zapłaciłam, ale było to w graniach 5 zł. Puder dostępny jest jedynie w Rossmannie. 

Opakowanie:
Podręczne z odkręcanymi dziureczkami wylotowymi. 

Zapach:
Przyjemny, ale nie pachniał typowo dla produktów dla dzieci.

Wydajność:
Straszna! produktu nie da się zużyć :) Skończyła mu się data przydatności, więc wyrzuciłam połowę opakowania.

Działanie:

1) Jako suchy szampon- nie sprawdził się, zostawiał białe włosy u nasady, poza tym włosy po użyciu pudru były matowe.

2) Puder do twarzy- w moim przypadku zupełnie się nie sprawdził. Bielił niezależnie nałożonej ilości. Po 2 godzinach moja cera znowu się świeciła. 

3) Po goleniu okolic bikini- muszę przyznać, że tutaj sprawował się dobrze. Żegnajcie czerwone, swędzące krostki.

Czytałam kiedyś, że dziewczyny używały go również jako dezodorantu (raz spróbowałam i nie byłam zachwycona z efektów) bądź do stóp, by mniej się pociły (nie mam tego problemu, więc nie próbowałam).

Mimo, iż puder dla dzieci Babydream jest niezwykle tani, to nie kupię kolejnego opakowania

Lubicie wielofunkcyjne kosmetyki ? Co sądzicie o serii Babydream dla dzieci z Rossmanna ?

Buziaki,
Magdalena

sobota, 4 stycznia 2014

Maka-paczka- czyli co do mnie przyszło ? + DAJĘ GULA

Kochane,

Już Wam wspominałam, że mój K. nazywa mnie MAKA-PAKA, a gdy przychodzi do mnie dużo paczek, to MAKA-PACZKA :D

Wczoraj dotarły do mnie dwie paczki:

1) PUDER BAMBUSOWY Z JEDWABIEM z Biochemii Urody


2) BALSAMY PLANETA ORGANICA: ALEPPO I TYBETAŃSKI


Uwielbiam awizo w skrzynce :)

Trochę "z innej beczki", chciałabym zaprosić Was do akcji zorganizowanej przez fightthedull (KLIK):


wlosowelove.blogspot.com/2013/12/styczniowe-wyzwanie-daj-gula-d.html

Lubię grupowe akcje, bo bardziej mnie motywują :)

Dużo zamawiacie przez internet, może wolicie tradycyjne zakupy ? Skusicie się na wspólną akcję ? :)

Buziaki,
Magdalena- Makapaczka :)

piątek, 3 stycznia 2014

Balsam kokosowy do włosów - Splend'Or Balsamo Addolcente al cocco- RECENZJA

Witajcie,

Przyszedł czas na recenzję ciekawej odżywki do włosów na bazie olejku kokosowego- Splend'Or Balsamo Addolcente al cocco. Odżywkę otrzymałam od Eve- właścicielki najpiękniejszych włosów w całej blogosferze :*.



SKŁAD:
 Aqua, Stearyl Alcohol Cetyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil, Achillea
  Millefolium Extract, Tilia Tomentosa Extract Chamomilla Recutita Flower Extract, Althea Officinalis Root Extract, Malva Sylvestris Extract, Propylene Glycol, Triethylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Magnesium Nitrate, Magnesium
Chloride, Parfum, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


Woda, dwa emolienty, olej kokosowy, wyciąg z liści i kwiatów krwawnika, ekstrakt z lipy srebrzystej, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z prawoślazu, ekstrakt z ślazu dzikiego, humektant, antystatyk, regulator pH, konserwanty, zapachy, konserwanty

CENA/ DOSTĘPNOŚĆ/ POJEMNOŚĆ:
Balsam ma pojemność 300 ml, można zakupić go we Włoszech za ok. 1-2 euro. 

ZAPACH:
Ładny. Mój K. czasem podbiera mi odżywki (które ładnie pachną), tej użył 2 razy :) Zapach jest słodki, ale nie pachnie kokosem.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ:
Konsystencja rzadka, dość lejąca. Wydajność raczej średnia. Balsamu użyłam 7 razy, a K. dwa. 

DZIAŁANIE:
Po pierwszym użyciu wiedziałam, że się polubimy, dlatego zakazałam mojemu K. (pod groźbą sprowadzenia mi nowego opakowania z Włoch) używania balsamu :D Moje włosy nie są ostatnimi czasy wymagające. Balsam dobrze je nawilżał, były po nim mięciutkie. U mnie nie dociążał włosów, więc stosowałam naprzemiennie z cięższymi balsamami (np. z marokańskim Planety Organica-->KLIK). Spodobało mi się działanie balsamu, więc gdy kiedyś będę zwiedzała Włochy (a na to się zapowiada, bo K. kocha AC Milan), to pewnie zakupię kolejne opakowanie.

Czy Wasze włosy lubią kokos ? Zachęcił Was balsam kokosowy ?

Buziaki,
Magdalena

czwartek, 2 stycznia 2014

Olejek godny polecenia - z polecenia :D

....trochę "masło maślane" :) Witajcie,

Chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami na temat bardzo dobrego produktu, który skutecznie poleciła mi Makapaka (:*) Chodzi o olejek do włosów Heenara.



SKŁAD: 

Cocos Nucifera (Coconut Oil) - Olej kokosowy, Eclipta Alba(Maka)- miałam okazję sprawdzic jego działanie w herbatce -->RECENZJA, Emblic Myrobalan (Amla) - Olej Amla, Herrestis Monniera (Brahmi) - Olej Brahmi, Hibiscus Rosasinesis (Jaswand) - Olej z róży chińskiej, Azadirachta Indica (Neem) - Olej z Nasion Neem, Hedychium Spicatum (Kapoorkachli) - 
Lawsonia Alba (Mehendi) - Olej z lawsonii bezbronnej, Prunus Amygdalus (Almond) - Olej ze słodkich migdałów, Aloe Barbadensis (Kumari) - Olej z aloesu 

DOSTĘPNOŚĆ/CENA:
Zakupiłam na allegro- 16 zł/100 ml+ wysyłka. 

OPAKOWANIE:
Plastikowa przezroczysta buteleczka, którą zamyka się na zatrzask.Wykonana chyba ze słabej jakości plastiku, bo skurczyła się przy ciepłej (no dobra, zbyt ciepłej :D) wodzie. Na pewno nie był to wrzątek.

ZAPACH:
Nie przeszkadzał mi ani trochę. Bałam się go trochę po złych doświadczeniach z sesą i amlą ;) Zdał test wrażliwego nosa mojego K. (gdy używałam olejku sesa, K. nie chciał ze mną spać ;))

KONSYSTENCJA:
Olejek ma stałą konsystencję, którą zawdzięcza kokosowi w składzie. By wydobyć olejek z butelki trzeba go lekko podgrzać, bądź zafundować mu kąpiel wodną (do miski nalać ciepłą wodę i wrzucić do niej butelkę z olejkiem).

KOLOR:
Gdy konsystencja jest stała kolor olejku jest pomarańczowy, po rozpuszczeniu zaś czerwony. Czytałam, że może barwić, właściwie liczyłam na to, ale nic takiego nie miało miejsca- nawet refleksów rudawych mi nie przybyło.

ZMYWANIE Z WŁOSÓW
Bezproblemowe. Myłam po nim włosy odżywką jeden raz :) 

DZIAŁANIE
Jak używałam ? 2 godziny przed myciem nakładałam go na włosy od ucha w dół. Olejowanie skalpu nasila u mnie wypadanie włosów. Zmywałam go odżywką.

Efekty, to niezliczona ilość komplementów :) Tydzień temu byłam na imprezie z moim K. i jego znajomymi. Kilka dziewczyn zaczepiło mnie w toalecie i macały moje włosy ! :) 

Moje włosy po olejku Heenara lśnią jak szalone. Zauważyłam, że są po nim bardziej gładkie i miękkie. Jednocześnie świetnie dociąża włosy (to raczej nie efekt mycia odżywką).

Na pewno kupię kolejne opakowania- 200 ml, póki co testuję zwykły olej kokosowy, którego używam również do smażenia.

Znacie ten olejek? Co o nim myślicie ? Używałyście indyjskich olejów do włosów ?

Buziaki,
Magdalena
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...