niedziela, 21 grudnia 2014

Garść nowości / dlaczego nie cieszę się na nadchodzące święta / Manicure 7 dni na paznkociach

Witajcie,

Ten rok jest wyjątkowy jeżeli chodzi o mój nastrój świąteczny. Zazwyczaj prezenty miałam spakowane  już w listopadzie. To, u kogo spędzimy Wigilię (rodzice czy teściowie) jasne było już od października. Sukienka wyprasowana tydzień wcześniej, manicure dzień przed. Choinka tydzień przed Wigilią ubrana (ta u rodziców, bo do swojej jeszcze nie dojrzałam)......a w tym roku... NIC. Zero radości na myśl o nadchodzących świętach. Zupełnie nie czuję klimatu... Nawet  nie wypisałam urlopu na okres międzyświąteczny. Myśl o zakupach w centrum handlowym przyprawia mnie o atak paniki ;] Nie wiem co się ze mną dzieje. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się poczuć 'magię świąt'...ale dość marudzenia. 

Jakiś czas temu w moje ręce wpadło kilka kąsków z Zalando :

1) Sukienka do pracy (szary mundurek :))- OASIS Tweed


2) Kolejna sukienka do pracy- VILA VIFABRICE, tyle że na lato. Skusiła mnie %.


3) Koszulka pod sukienki z Triumph... Okazało się, że to bielizna MODELUJĄCA. Nie miałam pojęcia zamawiając, ale nie chciało mi się bawić w zwroty. Muszę przyznać, że przez to, że jest taka przylegająca jest mi cieplej :)


4) Kolejna sukienka - Little Mistress:


I jeszcze jedna perełka - szminka Chanel Rouge Allure :

Wybrałam klasyczną czerwień (z odrobiną pomarańczy). 

###

Poniżej coś, bez czego nie wyobrażam sobie manicure, czyli odtłuszczacz. Może z lenistwa,  może z wygody, a może z braku czasu, nie lubię malować paznokci, ale lubię gdy są wymalowane. Wypracowałam sobie z czasem zestaw, który pozwala mi utrzymywać manicure przez 7 dni ! W kolejnych postach pokażę Wam krok po kroku jak maluję paznokcie, tym czasem 'zdenkowany' odłuszczacz:

 

###

Tradycyjnie już zapraszam na rozdanie <KLIK>:


To tyle na dzisiaj.
Czujecie już święta ? 

Buziaki,
Magdalena

wtorek, 9 grudnia 2014

Kosmetyki z DM część 2 / 200-tny post ! / Trochę o weekendzie

Witajcie,

Mój weekend wyrwany był z rzeczywistości ! W sobotę uczestniczyłam w SpaceFest! Za sprawą kuzynów mojego K., którzy dali świetny koncert, spędziliśmy nieco psychodeliczny, ale i miły wieczór :)

The Enters (kuzyni K.):

 
Jednak największe wrażenie zrobił na mnie SNOWID. Widziałam go chwilę przed występem: twarz pomalowana na czarno, wygląd nordycki, ubrany jedynie w czarne kalesony, zapleciona w warkocze broda, przerzucone przez ramię futro czegoś i lekki stres na twarzy. Na jego występ poszliśmy 10 minut spóźnieni, i doznaliśmy szoku... Ten facet zdążył porwać publiczność ! Uwielbiam takich charyzmatycznych świrów. Image i teksty piosenek wymiatają. Czułam się jak na haju ;] 

... to mój 200-ny post !

Ale wracając do wątku głównego. Dziś chciałabym opisać Wam swoje wrażenia na temat kosmetyków z DM. Swoje spostrzeżenia na temat masek opisałam Wam w tym poście --> KLIK.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam się z produktami z DM. Żałuję, że dna dosięgły kolejne:

1) Alverde Color-Glanz Lindenblute Cranberry (żurawina i kwiat lipy)

To co mnie odżywce najpierw urzekło to piękny zapach ! Uwielbiam go ! Działanie miała powyżej przeciętne. Przyczepię się do dociążenia, którego mi zabrakło, ale po oleju radziła sobie doskonale. Niewygórowana cena to niewątpliwie kolejny atut. Żałuję, że Alverde/Balea nie są dostępne w Rossmannie. Zakupiłabym ponownie.

2) Krem do stóp Balea

Ten produkt totalnie mnie zauroczył ! Moje stopy pokochały jego działanie. Cieniutka warstwa idealnie nawilżała moje stopy. Jeden z najlepszych kremów do stóp (ze zbiory kremów, których używałam), a na taki komplement ciężko sobie zasłużyć.

3) Olejek Alverde dzika róża i rokitnik

Produkt, z którego zadowolona jestem najbardziej z całych zakupów w DM. Moje włosy bardzo polubiły jego działanie. Cieszę się, że wzięłam dwie sztuki (choć druga butelka powoli sięga dna :[ ). Zapach ma genialny. Pompka dozuje odpowiednie do olejowania porcje oleju.

Rozumiem szał w blogosferze na produkty z DM. Jeśli nie wybiorę się na zakupy do sąsiadów, to pewnie skorzystam z allegro, by ponownie je zakupić.

Zapraszam na rozdanie  <KLIK>:


Używałyście produktów z DM ? Jak minął Wam weekend ?

Buziaki,
Magdalena

sobota, 6 grudnia 2014

Mój Mikołaj był ślepy i głuchy albo.... byłam grzeczna :D

Witajcie Kochane,

Co tu dużo mówić. Mój Mikołaj był... albo ślepy, albo głuchy... albo byłam bardzo grzeczna w tym roku, bo.... w bucie zobaczyłam...



To co mnie utwierdziło w przekonaniu, że Mikołaj pomylił się co do mnie była karta 16 GB, obiektyw 50 mm i urocza torba...

Rozpływam się (dodam jeszcze, że sama zamówiłam sobie do buta placentę x2) !

Korzystając z okazji, zapraszam na rozdanie <KLIK>:



Był u Was Mikołaj ?


Buziaki,
Magdalena

niedziela, 30 listopada 2014

Chaos w głowie i w dzisiejszym poście, kilka recenzji, nowości, bubli, rozdanie, a nawet pornfood ;D

Witajcie,

Dziękuję Wam troskę o mnie :) Jesteście kochane ! Potrzebuję małej pauzy w blogowaniu by skupić się na tym, na czym zależy mi najbardziej, czyli:

1. wychowaniu Helenki,
2. pracy,
3. studiach,
4. dbaniu o siebie,
5. prowadzeniu domu.

Blog zajmuje pozycję 6. 

Ścigam się z czasem. Zdarzyło mi się kilka razy czytać posty o organizacji czasu. Nie chcę nikogo oceniać, ale mam wrażenie, że niektóre dziewczyny nie mają wielkich wyzwań jeżeli chodzi o organizację swojego czasu. Co na ten temat wie dziewczyna, której jedynym obowiązkiem jest spotykanie się ze znajomymi i 4 godzinny dziennie na uniwerku ? Dlatego podziwiam wszystkie mamy, szczególnie te pracujące ! Sztuka balansowania między realizowaniem siebie, a poświęceniu się dziecku jest niesamowicie trudna. Nie chodzi mi o to by marudzić. Jestem bardzo zadowolona ze swojego życia, tyle, że brakuje mi czasu (dla siebie). 

Trochę odbiegłam od tematu. Ot marudzenie matki-polki.

Zacznijmy od recenzji.


1) Produkty z DM.



Na temat tych produktów powiedziano już chyba wszystko, więc pozwolę sobie ominąć szczegóły dotyczące gęstości, zapachu, ceny itd. Maski Alverde sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Żałuję, że nie kupiłam ich więcej. Całkiem ładnie pachną. U mnie świetnie dociążały, nawilżały i ułatwiały rozczesywanie. Świetny stosunek ceny do jakości. Rozumiem histerię dziewczyn na Alverde :)

Sławna maska Balea....nie dla mnie. Odrobinę puszyła mi włosy. Za to K. bardzo się spodobała. Zamówiłam mu kolejną na allegro.

2)  Isana Professional Spulung Color Shine.

Maska trafiła w me gusta. Mimo, że działanie ma dobre w kierunku przeciętnego, doceniam jej dostępność (każdy Rossmann) i bardzo spodobał mi się jej zapach. Po dwóch opakowaniach śmiało mogę powiedzieć, że jeszcze nie raz ją kupię.

3) Balsam do włosów kadzidłowy.

Skład ma przepiękny: Aqua, Olea Europea, Laurus Nobilis Oil, Boswellia Sacra Oil, Lanolin, Dehyquart A, Chamomilla Recutita Extracts, Lawsonia Recutita Extracts, Citric Acid,

Uwielbiam jego działanie. Nie zauważyłam różnicy w działaniu pomiędzy ukochanym balsamem 7 olejów, a kadzidłowym. Moją recenzją balsamu 7 olejów znajdziecie <TUTAJ>. Jeżeli jesteście fankami kadzidlanych zapachów (zapach utrzymywał mi się na włosach bardzo długo), a Wasze włosy lubią oliwę to balsam będzie dla Was idealny.


4) Trochę o bublach....



To co widzicie powyżej to... KOREKTOR POD OCZY Maybelline Dream Lumi Touch zmasakrowany przez Helenkę. Użyłam go kilkanaście razy. Do wyboru mamy 3 odcienie (wybrałam 1) Zupełnie nie moja tonacja. Ciemniał w ciągu dnia. Krycie słabe. Leżał jakiś czas, aż znalazłam jego idealne zastosowanie - do malowania z Helenką.

Heli uwielbia malowanie farbkami, ale za każdym razem kończy się to kąpielą + myciem podłogi. Korektor dzięki dozownikowi sprawiał, że Hela nie miała szans na zrobienie dużego bałaganu. Starczył na 4 kartki A4 malunków, więc chyba jest wydajny :D


Skarpetki peelingujące Purederm......Szkoda mi nawet słów na ich temat. To chyba 3 produkt tej firmy, który nie przyniósł ŻADNYCH  EFEKTÓW, więc nigdy więcej Purederm nie trafi do mojego koszyka. Kiedyś użyłam skarpetek złuszczających firmy Noun i byłam bardzo zadowolona -->RECENZJA. Po skarpetkach Purederm nie widziałam żadnych efektów, prócz stwardnienia naskórka, który zlikwidowałam mechanicznym peelingiem. Byłam wściekła. Zdecydowanie odradzam. 


5) Nowości:


 Korektor MAC oraz krem La Roche-Posay.

Kolejne Essiaki. Nie wiem dlaczego wzięłam takie kolory, to był spontan :) Balsam z Oriflame wiśniowy pachnie nieziemsko ! Na zdjęciu widzicie dwa korektory pod oczy polecane przez Maxineczkę. Nie wiedziałam, który odcień będzie odpowiedni, więc wzięłam 1 i 2. Uroki zakupów przez internet :)

6) Pornfood, czyli chwalę K........



Jeżeli nie macie jeszcze dosyć... zdradzę, że w przyszłym tygodniu na blogu pojawi się rozdanie :)



Kochane, na dzisiaj to tyle.
Dajcie znać co u Was słychać i czy miałyście któryś z wyżej pokazanych produktów.

Buziaki,
Magdalena

sobota, 15 listopada 2014

Wishlist 15.11.14


1. Torebka M. Kors



2. Kozaki KAZAR- nie jestem pewna co do modelu, ale chodzi mi o klasyczne, czarne kozaki, najlepiej na słupku.



3. Wieczne pióro Waterman - oba modele są piękne <3

CARENE:

EXCEPTION SLIM LAKA:

4. MAC. 
Jestem MAC-maniaczką. Gdy tylko będę miała okazję, to w moje ręce wpadną:
a) Puder blot powder pressed - niestety nie wiem w jakim odcieniu (chyba medium)


b) Korektor pod oczy Pro longwear NC20


5. Koszula :
a) błękitna Polo Ralph Lauren błękitna


b) różowa Hilfiger Denim


6. Sprawa do mikołaja - lustrzanka (Nikon ?)


7. Lakiery Essie - wejdę do SP/Hebe i wybiorę kilka odcieni. Zazwyczaj spontanicznie kupuję kolejne lakiery Essie.

8. Tatuaż - muszę znaleźć odpowiedni salon. Dziurka od klucza na karku, a klucz........

źródło: sieć


9. Coco Chanel Mademoiselle EDP - 100 ml - to zdecydowanie mój ukochany zapach. Zostało mi odrobinę na dnie.
[źródło] 

10. London Burberry EDP - używałam w liceum. Ostatnio poczułam na koleżance i wspomnienia wbiły mnie w ziemię.

[źródło]


Pochwalicie się swoją wishlistą ?

Buziaki,
Magdalena

środa, 12 listopada 2014

Macerat z kwiatów opuncji w olejku arganowym - moja opinia + tatuaż

Witajcie,

Co jakiś czas wchodzę do lokalnych sklepów ze zdrową żywnością. Często znajduję w nich perełki- począwszy od ziół, herbatek, przekąsek na kosmetykach kończąc. W jednym z tych lokalnych sklepów znajduje się koszyczek z przecenionymi (z różnych powodów) kosmetykami. Pewnego razu znalazłam w nim macerat opuncji w olejku arganowym przeceniony o 50%. Nie wahałam się, tym bardziej, że opuncja za sprawą Eve oraz Doroty (Włosowelove) bardzo mnie kusiła.


To może od początku. Olejek, który zakupiłam zawiera 10% olejku z opuncji i 90% olejku arganowego. Przed przeceną kosztował 50 zł po - 25 zł/ 50 ml. 

Olejek polecany jest do każdego rodzaju skóry. Na jednej ze stron, która sprzedaje naturalne kosmetyki znalazłam : 'Działa przeciwzmarszczkowo, nawilżająco, ujędrniająco, usuwa przebarwienia skórne, zachowując wszystkie cenne właściwości opuncji i arganu'.

Przeznaczyłam go do pielęgnacji cery, a że ta jest kapryśna (skłonna do buntu w strefie T - świecenie, przesuszenia na policzkach, skłonność do zapchania) okazało się, że muszę poszukać innych zastosowań tegoż olejku. Po kilku użyciach olejek zaczął mnie zapychać, więc zrezygnowałam.

Doceniam opakowanie olejku - szklana butelka, lecz zamknięcie plastikowe. Pompka dozowała idealną porcję na twarz.  

DZIAŁANIE:

a) TWARZ.
Początkowo stosowałam go codziennie wieczorem. Po 5 dniach pojawili się nieproszeni goście. Odstawiłam olejek na kilka dni. Twarz wróciła do porządku. Próba nr 2 - skutek ten sam. Odstawiłam i kolejna próba, która przekonała mnie, że nie powinnam nakładać go na twarz z taką częstotliwością. Pomyślałam, że będę go stosować raz na tydzień + codziennie pod oczy. Pomysł okazał się być trafiony (pod względem braku zapychania), tyle że efektów nie doczekałam się żadnych..... Zmarszczki mimiczne pod oczami nadal posiadam (wcale nie mniejsze niż wcześniej).

b) WŁOSY.
 Olejek na włosach spisywał się bardzo dobrze. Świetnie nawilżał i dociążał, ale...i tak nie kupiłabym go do stosowania na włosy za cenę, którą miał przed obniżką. Moje włosy równie dobrze reagują na tańsze oleje ;)

c) CIAŁO.
Chyba stałam się zbyt wygodna, a może to, że chciałabym pozbyć się kilku balsamów ze swojej kolekcji sprawiło się, że jakoś nie miałam ochoty wcierać olejek w ciało. Zrobiłam to 2 razy i nie zauważyłam innych efektów niż przy pozostałych olejkach. 

Małe podsumowanie: olejek całkiem dobrze spisywał się na moich włosach, ale za standardową cenę nie zdecydowałabym się na zakup. Może jeśli trafię na podobną promocję to się skuszę.

I odrobinę z innej beczki. Strasznie "chodzi za mną" pewien tatuaż. Posiadam (od prawie 5 lat) już jeden przy kostce po wewnętrznej strony nogi. Lubię tatuaże, które coś symbolizują, malutkie, subtelne i kobiece. 

Ten, który za mną chodzi prezentuje się następująco:

źródło: sieć

Chciałabym lekko zmodyfikować ten tatuaż. Dziurkę od klucza mieć na karku, zaś klucz....to jeszcze zagadka. Może ktoś bliski, może ja sama ukryję go gdzieś głęboko. Bardzo podoba  mi się motyw.


Używałyście maceratu z opuncji ? Co sądzicie o drogich olejkach, warto się na nie kusić ? Posiadacie tatuaż ?

Pozdrawiam,
Magdalena


środa, 5 listopada 2014

Wróciłam z długaśnym postem! Chwalę się wizytą w DM + kilka recenzji, czyli zapraszam na herbatę

Witam !

Przede wszystkim zacznę od tego, że mocno za Wami tęskniłam ! Kilkanaście dni nie korzystałam z internetu i bardzo dobrze mi to zrobiło !

Przez ten okres do głowy wpadło mi kilka przemyśleń i postanowień dotyczących ważnych stref mojego życia.... 

Nie chcę Was tym obarczać, więc przejdę do konkretów związanych z moim wyjazdem służbowym, czyli wizytą w DM.




Jakiś czas temu spędziłam kilka dni u naszych zachodnich sąsiadów. Hotel znajdował się magicznym miasteczku Wetzlar. Wyjazd był zorganizowany co do 15 minut, na agendzie nie było mowy o DM, więc w pewnym momencie bałam się, że nie będzie mi dane zrobić zakupów, które zaplanowałam. 

Ostatniego dnia mieliśmy 2 godziny na zwiedzanie Frankfurtu. Gdy przechodziliśmy przez starówkę odłączyłam się od grupy i miałam 30 minut by spełnić swe DM-owe zachcianki. 

Jak weszłam do DM to poczułam się przytłoczona- tyle szczęścia w jednym miejscu :D Uratowała mnie lista, która trzymała mnie w ryzach :)

Poniżej zdjęcia moich zakupów (prócz prezentów, które są tajemnicą :)) :

          

Hela oddawaj ! :D

Przez ostatni czas udało mi się "zdenkować" kilka produktów, o których chciałabym dzisiaj napisać:

1) Neutralny Szampon Natura Siberica 

SKŁAD:
 Aqua with Infusions of: Organic Anthemis Nobilis Extract, Organic Saponaria Officinalis Extract, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Guar Hydroxypropyl Trimonium Chloride, Bidens Tripartita Extract, Glycyrryhyza Uralensis Fisch Extract, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Extract, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Glycerin, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Limonene.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ/POJEMNOŚĆ
 21 zł/400 ml - lokalny sklep ze zdrową żywnością. Znajdziecie go również w sieci. 

ZAPACH:
Czułam kwiatki, zioła i jakiś cytrusy, ale delikatnie i subtelnie. 

OPAKOWANIE:
Pomarudzę. Butelka z miękkiego plastiku, ale otwór niezbyt przypadł mi do gustu, gdyż zdarzało mi się wylać więcej szamponu niż potrzebowałam.

MOJA OPINIA:
Szampon widniał na mojej CHCIEJliście chyba kilka miesięcy, więc byłam podekscytowana jego działaniem, lecz niestety trochę się przeliczyłam. Wydajność kiepska - 27 użyć. Szampon z moim skalpem zupełnie się nie zgrał. Miałam wrażenie, że przyspieszał przetłuszczanie i tworzył przyklap. Naczytałam się tyle cudownych recenzji na temat tegoż szamponu. Najbardziej spodobały mi się obietnice włosomanieczek dotyczące braku plątania włosów po myciu szamponem. Niektóre dziewczyny pisały, że nie nakładają po nim odżywki (!). Doznałam szoku, bo moje włosy przeżyły zupełnie coś innego. Irytował mnie, że nie oczyszczał wystarczająco i nie odbijał włosów od nasady. Nie rozumiem tych wszystkich ochów i achów. Więcej nie kupię.

2) LA ROCHE- POSAY - Effaclar żel do mycia twarzy 
 
Żel otrzymałam przy zakupie ulubieńca - Effaclar duo +. <Recenzja>. Standardowo kosztuje ok. 35-40 zł. Jestem ostrożna co do produktów, które nakładam na twarz. Szybki rzut oka na skład (sls na II miejscu!) sprawił, że nie miałam ochoty używać go do twarzy. Spróbowałam dwa razy i okazało się, że masakrycznie ściągał i przesuszał. Ostatecznie zużyłam go jako żel do golenia nóg i do mycia wanny. Never again.

3) Serum do rzęs L'Biotica 
Moje włosy nie tolerują masek tej firmy. Odżywce to rzęs postanowiłam dać szansę... Dzisiaj wiem, że to był błąd. Po pierwsze - aplikacja odżywki była nieco kłopotliwa, chyba zabrakło mi szczoteczki. Po drugie (i chyba najgorsze)- poczucie zamglenia oka. Jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Użyłam kilka razy i postanowiłam zużyć na łokcie. 
 
4) Serum do końcówek MARION 7 efektów
Zapłaciłam za serum kilka złotych w promocji w Biedronce. Używałam przez kilka miesięcy - codziennie 2 pompki. Nabłyszczał włosy, ułatwiał rozczesywanie, dociążał. Zapach serum raczej przyjemny, dość długo utrzymywał się na moich włosach. Wydajność dobijająco dobra (ciągle zastanawiałam się, czy kiedykolwiek uda mi się go wykończyć....:)). Póki co planuję wypróbować coś nowego, ale w przyszłości pewnie do niego wrócę.

5) Timotei - drogocenne olejki
Użyłam 3 razy i zastałam puste opakowanie....K. postanowił ją sobie przywłaszczyć. Dobrze zrobił, bo mi odżywka jakoś nie przypadła do gustu. Pachniała męsko, nie widziałam efektów działania prócz ułatwienia rozczesywania. Odżywka pewnie zagości jeszcze u mnie ze specjalną dedykacją dla K. 
 
6) Puder Maybelline AFFINITONE
Był ze mną przez pół roku. Zakup pod wpływem chwili na przecenie -40% w Rossmannie. Używałam go od czasu do czasu, ale miałam do niego podejście neutralne. Opakowanie zepsuło mi się po 2 tygodniach. Puder sprawował się średnio- nie byłam zachwycona, ale też nie miałam na co narzekać. Gdy spadł mi na ziemię (krusząc się) ulżyło mi. Pewnie pozbyłabym się go przy porządkach. 
 
7) ISANA odżywka do włosów farbowanych
Zakupiłam na wyjeździe, wiedząc że nie będzie mi dane długo trzymać odżywki na włosach i że położę się spać w mokrych włosach i że woda w Poznaniu jest tragiczna.... Żadna odżywka nie ma szans w takich warunkach... Nie spodziewałam się po niej dobrego działania, ale przyznam, że zaskoczyła mnie ! Całkiem dobrze nawilżała moje włosy. W warunkach mniej ekstremalnych (domowych) sprawowała się równie dobrze, więc pewnie doczeka się pełnej recenzji po kolejnym zakupie.

8) Krem do twarzy Babuszki Agafji
Niestety nie pamiętam, czy krem jest na dzień czy na noc i którą wersję wiekową zużyłam, ponieważ wyrzuciłam opakowanie jakiś czas temu, ale.... byłam z niego bardzo zadowolona. Używałam go na dzień. Nie zapychał, szybko się wchłaniał, nie był tłusty, a przy tym świetnie nawilżał. Idealny na dzień. Cena ok. 12 zł. Gdy znajdę czas, wybiorę się po kolejną tubkę kremu. Zdecydowanie polecam !

9) Serum do twarzy Agafji 50+
Długo widniał na mojej liście 'do kupienia'. Liczyłam na spektakularne efekty, ale nic takiego nie zauważyłam. Irytował mnie tym, że się kleił. Stosowałam raz w tygodniu na noc pod krem na twarz i do końcówek włosów, by się go szybciej pozbyć. Ten zakup nie był udany.

Kończąc post, serdecznie zapraszam do udziału w rozdaniu <KLIK>:
 

 Używałyście Alverde / Balea / Ebelin ? Udało się Wam zużyć jakieś ciekawe produkty ?

Buziaki,
Magdalena

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...