poniedziałek, 29 lipca 2013

Nowości+ Jarmark Dominikański

Kochane,

Trochę nazbierało się u mnie nowości:

1) Maść z witaminą A (4,2zł):




2) Rozcieńczacz lakierów z SP (8,99zł/ 90 ml):




3) Koszulka nike do biegania z lumpa (8zł):




4) Złote kolczyki kulki (marzyłam o nich już długo, więc postanowiłam sprzedać złoto, którego nie noszę. Musiałam dopłacić 50 zł):




5) Zakupy ze strony zsk : kwas hialuronowy i olej z orzecha włoskiego do ocm (z wysyłką 39,99 zł):




6) Próbki Vichy matującego z allegro (1 saszetka 1,5 ml- 1 zł), zobaczę jak się sprawdzi :)





Wczoraj byliśmy z K. i Heli na Jarmarku Dominikańskim. Mam bardzo negatywne odczucia. Kiedyś można było znaleźć na nim sporo rzeczy własnoręcznie robionych, teraz Jarmark zalany jest chińszczyzną... Znalazłam dwa stoiska włosowe, ale ceny były wyższe niż w internecie (nawet z wysyłką!). Kupiliśmy podróbki oscypek z grilla, dla Helenki bańki i niby z naturalnych składników jagodzianki. Było duszno, gorąco i do tego pełno ludzi. Na Jarmark wybieram się co roku, ale nie wiem czy wybiorę się w przyszłym...


Byłyście kiedyś na Jarmarku Św. Dominika w Gdańsku ? :)




Miłego dnia,
Magdalena

sobota, 27 lipca 2013

WYNIKI ROZDANIA - jantar stara wersja

Kochane,

Oto "maszynka losująca":

(Heli ulubiona zabawa to przelewanie wody z opakowania po maseczce Agafji :))


Helenka wylosowała i nie chciała oddać karteczki, więc musiałam jej zabrać siłą (stąd pognieciony los).


Gratuluję ! Wygrał Twój los numer 5 :)


Miłego dnia,
Magdalena i Helenka

wtorek, 23 lipca 2013

Niezmydlana frakcja oleju sojowego

Kochane,

Dziś recenzja NIEZMYDLANEJ FRAKCJI OLEJU SOJOWEGO. Moim zdaniem jest to (pół)produkt godny polecenia :)



Swoją frakcję kupiłam na stonie zsk. Naczytałam się o niej wiele dobrego, ale wolałam nie ryzykować i wzięłam najmniejszą możliwą ilość na wypróbowanie - 10g/7,97 zł

Jak już kiedyś wspominałam moja skóra świeci się w strefie T, zaś na policzkach jest przesuszona. Gdy przeczytałam (chyba u Siempre) o cudzie, który nawilża i nie zapycha, jednocześnie matując pomyślałam, że produkt jest idealny dla mnie, więc przy zakupach na stronie zsk dorzuciłam frakcję do koszyka.

Zapach i kolor:
Nieprzyjemny, ale nie utrzymuje się długo na twarzy. Kolor żółtawy.

Konsystencja:
Fatalna, utrudnia nakładanie. Trzeba się pomęczyć zanim się ją nałoży :)

Działanie:

Zalety:
+ rzeczywiście matuje świecenie w strefie T (w moim przypadku nie jest to mat idealny, ale zadowalający :))
+ wspaniale nawilża policzki
+ NIE ZAPYCHA (wow!)
+ wydajna (10 g - na ok. 4 miesiące)
+ dobrze współgra z olejkami

Wada:
- zostawia tłustą warstwę (tylko w strefie T), czego nie widać, ale gdy przyłoży się palec, wówczas jest ona odczuwalna


Póki co mam jej dość i zamierzam przetestować inne produkty, ale na pewno do niej wrócę. Szczególnie polecam osobom z cerą mieszaną i tłustą.

Znacie niezmydlaną frakcję oleju sojowego ?

Pozdrawiam,
mammahelenki

poniedziałek, 22 lipca 2013

Nowy kalendarz + rzepa

Kochane włosomaniaczki,

Uprzejmie informuję, że sezon na czarną rzepę uważam za otwarty ! :)






Swoją rzepę znalazłam w sklepie Carrefour. Mój TŻ pewnie znowu trochę pomarudzi, ale skoro poprzedni sezon rzepowy jakoś zniósł, to i ten będzie musiał (Czy Wasze Miłości są na tyle mocne, że znoszą zapach rzepy ??? :D).

W poprzednim poście wspomniałam o tym, że Helenka zniszczyła mi kalendarz. Właściwie to sama jestem sobie winna, ponieważ dałam jej się nim 'pobawić'. Helenka go porwała i zalała wodą :D Straciłam parę istotnych dat i numerów, ale trudno. Na allegro znalazłam sobie kalendarz marki MOLESKINE. 




Pokochałam go!  W przyszłym roku na pewno sprawię sobie kolejny tej firmy. 

Ma same zalety: czerwony (moje wszystkie kalendarze były czerwone), lekki (5 dni na jednej stronie+ kartka obok na notatki), cudowne naklejki i zamknięcie gumką. 
 

Miłego dnia,
mammahelenki

niedziela, 21 lipca 2013

Maska NaturVital aloesowa- recenzja + aktualizacja włosowa

Kochane,


Maska aloesowa NaturVital to pozycja obowiązkowa dla fanek aloesu. Moje włosy na początku włosomaniactwa bardzo lubiły płukanki aloesowe. Kupowałam sok z aloesu litrami, ale stało coś dziwnego, bo od ok. 4 miesięcy moje włosy przestały się z nim lubić. Pomyślałam, że powinnam jednak wypróbować tę maskę, bo opinie na jej temat są bardzo dobre.






SKŁAD
Skład: Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Aloe Barbadenis Leaf Juice(sok z aloesu), Cetyl Esters (emolient), Glycerin (gliceryna), Juniper Communis Fruit Extrat (ekstrakt z owoców jałowca), Behetrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Panthenol (wit. B5), Cetrimonium Chloride (kolejny konserwant,antystatyk), Parfum (zapach), Phenoxyethanol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant) , Sehydroacetic Acid (konserwant), CI 7789 (dwutlenek tytanu)



OPAKOWANIE
Plastikowy słoiczek z otwieranym wiekiem dzięki czemu produkt łatwo się wydobywa. 

POJEMNOŚĆ/CENA
300 ml- ok. 20 zł (dostępne tylko w Naturze). 

 ZAPACH
Nie wiem czy tak pachnie aloes, ale nie podobał mi się. Dla mnie pachnie trawą, ale jakaś dziwną :D

KONSYSTENCJA
Jak puszysty krem. Łatwo nałożyć maskę na włosy, nie spływa z nich.

DZIAŁANIE
MASKA NIE DLA MNIE. Moje włosy odkochały się w aloesie. Stosowałam i na krótko i na dłużej, ale efekt nie powalił mnie na kolana. Do plusów mogę jedynie zaliczyć ułatwienie rozczesywania, ale taki efekt osiągam każdą odżywką. Miała powodować, że włosy będą mięciutkie, a były jakby sztywne (?). Na skalp jej nie stosowałam. Myślę, że warto jej dać szansę biorąc pod uwagę tyle dobrych opinii. Wykończyłam ją, ale więcej do niej nie wrócę.

Znacie ją ? Może ta maska jest Waszą włosową must have ?

P.S. Jedna z Was słusznie zauważyła w tym miesiącu nie zrobiłam aktualizacji włosowej. Helenka zniszczyła mi kalendarz, więc nie wiedziałam co dokładnie używałam :) 


 20.07.13



buziaki,
mammahelenki

sobota, 20 lipca 2013

Nowości + wishlist

Kochane,

Jakiś czas temu dostałam paczkę od wspaniałej ETER:



- Oliwka do mycia włosów BILBA, która długoooo znajdowała się na mojej wislist :D
- Balsam do codziennego stosowania, który ma wspaniały skład, więc wyląduje na moim skalpie.

Jeszcze raz dziękuję kochana :*

Moja włosowa lista marzeń powoli się kończy, więc zamierzam skupić się teraz na twarzowej wishlist:

a) Vichy filtr SPF 50 wersja do cery tłustej,
b) Puder bambusowy z BU,
c) Serum Agafji do 35 r.ż.,
d) Sylveco krem nagietkowy,
e) Woda różana KTC.

W tym tygodniu moja szafa wzbogaciła się o sukienkę z House:



Na żywo sukienka ma odcień intensywniejszej czerwieni. Zazwyczaj omijam szerokim łukiem sklepy typu Cropp, Butik, Terranova, House czy Tally Weijl (!!!) Jestem pozytywnie zaskoczona :)

Miałyście jakiś produkt z mojej twarzowej listy marzeń ? Może coś odradzacie ?

Pozdrawiam,
mammahelenki


piątek, 19 lipca 2013

Jantar STARA wersja- ROZDANIE

Kochane,


Byłam dzisiaj w aptece i znalazłam STARĄ wersję kultowej wcierki JANTAR. Wzięłam ostatnie 3 sztuki jakie były na stanie :) Postanowiłam się podzielić i oddać jedną sztukę.






Aby wziąć udział w rozdaniu trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga +1 los. 



Można oczywiście otrzymać dodatkowe losy za:



- udostępnienie banera rozdania na swoim blogu +1 los

- napisanie osobnej notki o rozdaniu +1 los

- dodanie mojego bloga do Blogrolla +1 los


Moi dotychczasowi obserwatorzy, jeśli zechcą wziąć udział w rozdaniu, dostaną dodatkowo +2 losy. 

Najbardziej rozgadane + 2 losy.





Regulamin:


  1. Organizatorem oraz sponsorem nagrody jest właścicielka bloga
    mammahelenki.blogspot.com
  2. Rozdanie trwa od 19 lipca 2013 do 26 sierpnia 2013.
  3. Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału jest bycie publicznym obserwatorem mojego bloga.
  4. Wyniki podam w osobnej notce do 5 dni od zakończenia zabawy.
  5. Na maila z adresem do wysyłki od zwycięzcy czekam 3 dni. Jeśli się nie zgłosi, będę zmuszona powtórzyć losowanie.
  6. W rozdaniu mogą wziąć udział osoby pełnoletnie. Niepełnoletnie czytelniczki też zapraszam pod warunkiem posiadania pisemnej zgody od opiekunów prawnych na uczestnictwo w rozdaniu.
  7. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.
  8. Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
  9. Każda osoba może zgłosić się tylko raz.
  10. Rozdanie dojdzie do skutku przy minimum 20 chętnych uczestnikach.
  11. Zastrzegam sobie prawo do zmian w Regulaminie.
  12. Chętne osoby mogą zgłaszać się w komentarzach pod tym postem według poniższego schematu:

Obserwuję jako: ...
Baner rozdania: TAK (link) / NIE
Notka o rozdaniu: TAK (link) / NIE
Blogroll: TAK (link) / NIE
Obserwowałam/łem przed rozdaniem: TAK / NIE
Gaduła: TAK / NIE
e-mail: ...

poniedziałek, 15 lipca 2013

Ponad rok włosomaniactwa- przemyślenia

Kochane,

Dzisiaj post podsumowujący rok włosomaniactwa :)


Rok temu w czerwcu moje włosy z przyczyn hormonalnych (po ciąży) zaczęły masowo wypadać. Szukałam pomocy w różnych miejscach (między innymi u bagatelizujących sprawę lekarzy...), aż trafiłam na ANWEN i inne blogi włosomaniaczek. Moją walkę z wypadaniem opisałam w tym poście <klik>.
Chciałabym podziekować blogerkom włosowym za inspiracje, motywację i wiele przydatnych informacji :) Dziękuję, że jesteście !

Jak każda początkująca włosomaniaczka popełniałam klasyczne błędy:

- "muszę mieć wszystko, co pokazują dziewczyny na blogach" połączone z zakupoholizmem (w każdym sklepie znalazłam coś ciekawego do włosów (nawet w Żabce)). Moja łazienka była zawalona...

- traktowanie włosów jako oddzielny twór, który mną rządzi ("nigdzie nie wychodzę, bo dzisiaj olejowanie"), po czasie zrozumiałam, że włosy mają służyć mi, a nie odwrotnie. Świetnie opisała to Balbinka w jednym z postów :) Myślałam, że świat się zawali jeśli umyję włosy sylikonowym szamponem u siostry.


- "im więcej tym lepiej", czyli olej lał się litrami ;] zdarzało się przenawilżyć, przeproteinować włosy- mimo, że moje włosy nie lubią protein. Poza tym, wydawało mi się, że pielęgnacja musi być bogata (olejowanie, mycie omo, płukanka, wcierka, odżywka bez spłukiwania za każdym razem) i nie może być inaczej ;] 

- skrajność, czyli znienawidzenie suszarek i sls-ów ;] prostownicy nie używałam, ale na początku włosomaniactwa nie użyłabym jej nawet pod groźbą śmierci...

- dobór nieodpowiednich kosmetyków (np olej kokosowy).


Przeszłam przez wiele produktów włosowych. Są wśród nich takie, do których już na pewno nie wrócę, ale i znalazły się takie, które podbiły moje serce (włosy) i zostaną ze mną na dłużej. Dzięki temu poznałam swoje włosy i wiem co im służy, a czego nie lubią.


To był szalony rok. Niczego nie żałuję (nawet kallosa....................)!


Bardzo bym chciała, aby kiedyś doszło do ogólnopolskiego spotkania włosomaniaczek.


Ile trwa Wasze włosomaniactwo ? :)


Miłego wieczoru,
mammahelenki

sobota, 13 lipca 2013

7 faktów o mnie :)


Kochane,

Zostałam nominowana przez Unknown do The Versatile Blogger Award za co ślicznie dziękuję :):):)

Zasady The Versatile Blogger Award
1. Nominowana osoba pokazuje nagrodę.
2. Dziękuję za nominacje.
3. Ujawnia 7 faktów o sobie.
4. Nominuje 7 blogów.
5. Informuje o nominacji blogi nominowane.
 
 
7 FAKTÓW O MNIE:
 
1. Jestem absolwentką Wydziału Mechanicznego Politechniki Gdańskiej. W styczniu miałam obronę inżyniera, a od października zaczynam studia magisterskie (w trybie zaocznym ze względu na pracę). Mimo urodzenia Helenki na III roku- dzięki pomocy najbliższych- mogłam dalej studiować dziennie. 

2. Nie znoszę psów. Te malutkie mi nie przeszkadzają, natomiast mój lęk jest proporcjonalny do wielkości psa. Te duże mnie wręcz paraliżują. Boję się ich i brzydzę.

3. Urodziłam się w Wejherowie. Mieszkam w Gdańsku.

4. Przed zajściem w ciąże piłam litry yerby mate dziennie.


6. Przeszłam laserową operację wzroku 3 lata temu :) Zbieram się by napisać o tym coś więcej.

7. Uwielbiam sushi <mniam mniam>


Nominuję:
 
 
 
Buziaki,
mammahelenki

piątek, 12 lipca 2013

Mini zakupy

Witajcie,

Robiąc zakupy w Rossmannie "niechcący" wpadło mi do koszyka kilka produktów :




1) Dwie sztuki przezroczystej, plastikowej kosmetyczki - 1,79 zł za sztukę


Gdy byłam z Helenką na plaży w mojej torebce znalazł się kilogram piasku, więc następnym razem pochowałam ważne rzeczy (typu portfel i telefon) do woreczków. Patent nie do końca zdał egzamin, więc szukałam czegoś innego i znalazłam świetne rozwiązanie w Rossmannie. Lekka, wodoszczelna kosmetyczka. Idealna na plaże. W dodatku przeceniona (1.99-->1,79 zł).

2) Tusz Lovely - 8,99 zł

Moim ulubionym tuszem jest L'oreal Volume Milion Lashes (taki złoty). Swój ostatni kupiłam w świątecznym zestawie z eyelinerem chyba za 42 zł. Otworzyłam go w marcu i dopiero wczoraj go wyrzuciłam. Zazwyczaj tusz wystarczał mi na ok. 2 miesiące. Ten prawie na 4 !!!! Wydaje mi się, że to przez to, że nikt nie otwierał go wcześniej w drogerii ;] Na tusz Lovely skusiłam się po wielu pochlebnych opiniach oraz dlatego, że jego cena jest bardzo przystępna.

3) Słoiczek 10 ml - 0,99 zł

Mam zamiar wlać do niego krem do rąk, by "odchudzić" moją torebkę :)

Lubicie niespodziewane zakupy ?  Ja bardzo :)

buziaki,
mammahelenki

czwartek, 11 lipca 2013

Balsam przeciw wypadaniu włosów - ENZYMY PIJAWKI LEKARSKIEJ- recenzja

Kochane,

Przed chwilą dobił dna mój włosowy ulubieniec, za którym będę bardzo tęsknić. To moja tajna broń na wypadanie włosów:





Balsam przeciw wypadaniu włosów- enzymy pijawki lekarskiej

Balsam zakupiłam sobie z okazji Dnia Matki (xD). Byłam bardzo ciekawa jego działania i liczyłam na wzmocnienie cebulek. Ostatnio pisałam Wam o tym, że szampon Joanna Naturia spowodował u mnie wypadanie włosów (klik), więc użyłam balsamu jako tajnej broni.

Od producenta:

" Działanie:

  • Aktywne składniki balsamu odżywiają cebulki włosowe, wzmacniają korzenie i zmniejszają wypadanie włosów
  • Enzymy pijawki lekarskiej dzięki unikalnej kombinacji naturalnych bioaktywnych substancji poprawiają mikrokrążenie skóry głowy i aktywują odżywianie korzeni włosów. Przedłużają fazę wzrostu włosów, poprawiają ich strukturę
  • Kofeina i wyciąg z papryki stymulują cebulki włosowe oraz wzrost włosów
  • Biotyna (witamina H) i proteiny jedwabiu odbudowują strukturę włosa, zapobiegają ich uszkodzenia i suchości
  • Olej z dzikiej róży i pantenol dodają włosom połysk i miękkość oraz normalizują stan skóry głowy
Najważniejsze wyniki badań:

1. Wzmacniają się cebulki oraz korzenie włosów

2. Zatrzymuje się nadmierne wypadanie włosów

3. Tworzą się warunki niezbędne do dobrego odżywiania i wzrostu włosów

4. Kompleksowa profilaktyka przedwczesnego nadmiernego wypadania włosów


Skład (INCI): aqua, cetearyl octanoate, hirudinea extract, dimethicone, PEG-400, isopropyl myristate, ceteareth, sodium lactate, Dog Rose (Rosa Canina) Hips Oil, Capsicum Annuum Extract, Caffeine., vitamin H (biotin), vitmain F, polyquaternium-10, panthenol, citric acid, Hydrolyzed Silk Protein, Behentrimonium Chloride, cetrimonium chloride, Trideceth-9, 13 amodimethicone, parfume, methylparaben, propylparaben, diazolidinyl urea "

 Moja opinia:

a) opakowanie: tubka, którą na końcu warto rozciąć, bo produkt gromadzi się przy wylocie.

b) cena i dostępność: cóż, duży minus- 32 zł/150ml to moim zdaniem trochę wygórowana cena, a trzeba doliczyć jeszcze koszty wysyłki. Dostępność też zasługuje na minus. Pamiętam, że dłuugo był niedostępny. Poza tym, można go dostać chyba tylko w dwóch sklepach internetowych.

c)  konsystencja i wydajność: spodobała mi się konsystencja. Nie za lekka i nie za gęsta. Bardzo dobrze wmasowywało się balsam w skórę głowy. Wydajność raczej na plus. Patrząc na to, że balsam stosowałam tylko do skóry głowy wystarczył mi na prawie dwa miesiące stosowania.

d) zapach: nie przeszkadzał mi- trochę apteczny :)

e) DZIAŁANIE:

Stosowałam go raz, czasem dwa w tygodniu. Producent zaleca stosowanie go przed myciem, ale ja robiłam to trochę inaczej. Na mojej skórze głowy nic nie działa przed myciem ;/ Pamiętam jak stosowałam ampułki Joanny Rzepy, które w ogóle nie piekły używane przed myciem. Nie działał również Jantar stosowany przed myciem. Żeby produkt zadziałał na moją skórę musi być ona czysta.

Myłam włosy jak zwykle, a potem nakładałam balsam na skórę głowy, zazwyczaj na długość jakąś maskę i trzymałam dwie godziny pod czepkiem i w czapce zimowej :) Już po chwili od nałożenia czułam przyjemne pieczenie. Po dwóch godzinach myłam włosy raz jeszcze. Balsam nie przyczyniał się do szybszego przetłuszczenia.

Jak już wspomniałam, gdy go kupiłam liczyłam raczej na wzmocnienie cebulek, bo nie miałam problemu z wypadaniem. Niestety zachciało mi się szamponu-oczyszczacza Joanny Naturii, po którym zaczęły wypadać mi włosy. Szampon wykorzystuję do mycia wanny. Balsam z enzymami pijawki poradził sobie bardzo dobrze. Teraz włosów wypada mi dosłownie kilka.

Czy polecam ? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK ! Na pewno kupię go ponownie. Produkt- ulubieniec.

Słyszałyście o tym produkcie ? A może używałyście go ?

Pozdrawiam,
mammahelenki

niedziela, 7 lipca 2013

ELIKSIR WINOGRONOWY DNA Z BIOCHEMII URODY

Kochane!


Wczoraj wykończyłam ELIKSIR WINOGRONOWY DNA z BU. Czy produkt (swego czasu bardzo popularny w blogosferze) sprawdził się u mnie ?




Opis ze strony BU:


"Zestaw zawiera wszystko, co potrzebne do wykonania eliksiru, który przedłuża żywotność i witalność komórek skóry oraz spowalnia istotne mechanizmy starzenia się skóry. Eliksir opiera się na cennych polifenolach obecnych w winogronach: odmładzającym resweratrolu (6%) oraz zwalczających wolne rodniki proantocyjanidynach, jak również regenerujących skórę komórkach macierzystych z róży alpejskiej, całość została wzbogacona kwasem hialuronowym oraz ekskluzywną, stabilną formą witaminy C (5%). Eliksir ma postać lekkiej emulsji, która jednocześnie stanowi broń ciężkiego kalibru do walki z widocznymi oznakami starzenia się skóry. Idealnie wchłania się w skórę, nadając jej natychmiastowo odczuwalną gładkość, a w miarę regularnego stosowania odmładza, poprawia regenerację, chroni przed wolnymi rodnikami i działaniem słońca, wypełnia zmarszczki, ujędrnia, nawilża, zapobiega przebarwieniom, wzmacnia naczynka oraz ożywia koloryt i dodaje cerze blasku."

"Przeznaczenie produktu: dla każdego typu cery dojrzałej, zarówno suchej i przetłuszczającej się, z pierwszymi lub zaawansowanymi zmarszczkami, w tym zmarszczkami mimicznymi, dla osób mających intensywny kontakt ze słońcem lub solarium, oraz osób o skórze już zniszczonej działaniem słońca, w przypadku lekkich przebarwień i szarego kolorytu skóry, dla cery podrażnionej, naczynkowej, zaczerwienionej, dla skóry z oznakami mijającego czasu lub w ramach prewencji przeciwzmarszczkowej; odpowiedni również na okolice oczu (wspomaga redukcję cieni i opuchnieć oraz zmarszczek mimicznych wokół oczu), szyję i dekolt; w granicach od 30 roku życia"

MOJA OPINIA:

Skusiłam się na serum, choć producent skierował je dla osób  "w granicach od 30 r.ż"  (mam 23 lata). Moja cera jest mieszana: na czole i nosie skłonna do świecenia, na policzkach i nad ustami skłonna do przesuszenia. 

Z BU otrzymujemy zestaw "małego chemika", aczkolwiek wykonanie jest banalnie proste, wystarczy zmieszać ze sobą wszystkie (odmierzone już przez producenta) składniki i gotowe. Otrzymujemy 40 ml płynnego serum, które mi wystarczyło na 5 miesięcy (nie używałam go codziennie). 

Trochę o działaniu. Po pierwszym użyciu powiedziałam : 'WOW'. Moja cera była rozświetlona, promienna, napięta, jakby wypoczęta, gładziutka i nawilżona. Miałam ochotę wciąż się dotykać po twarzy :D Zauroczyłam się od pierwszego użycia. Potem przyszedł czas na ślepą miłość, aż w końcu zaczęłam dostrzegać w nim wady. Powodował większe świecenie się czoła, nawet trochę je zapychał ;/ Jeżeli chodzi o policzki- nawilżenie przyzwoite. Co do działania przeciwzmarszczkowego to niespecjalnie mogłam coś zaobserwować. Powoli zaczynam dostrzegać u siebie pierwsze mimiczne np. pod oczami. Eliksir ich nie zlikwidował, więc nie wiem jak poradziłby sobie z głębokimi zmarszczkami.

U mnie najlepiej się sprawdzał stosowany 2 razy w tygodniu. Wówczas wywoływał efekt WOW. Nadal uważam, że to cudowny produkt i pewnie za jakiś czas do niego wrócę, ale teraz mam chęć na serum Babuszki Agafji :)

Znacie ten produkt? Zaopatrywałyście się w półprodukty na stronie BU ?

Pozdrawiam,
mammahelenki

środa, 3 lipca 2013

Travalo

Kochane,


Właśnie pakuję się na krótki wyjazd do rodziców i rozmyślam co jest konieczne do zabrania. Okazało się, że nie wspomniałam Wam o jednej świetnej rzeczy, którą mam już kilka miesięcy w torebce, z którą się nie rozstaję i która jest szczególnie przydatna na krótkie wyjazdy. Co ciekawe byłam przekonana, że pisałam Wam o tym, bo znalazłam nawet zdjęcie ;/


O czym mowa ? 


TRAVALO

Jest to  8-centymetrowy poręczny atomizer do perfum. Wykonany z wysokiej jakości aluminium lotniczego. Urządzenie jest bardzo wytrzymałe, nie zawiera szklanych elementów. Waży 13 g (co dla mnie jest bardzo ważnym aspektem, bo nie znoszę ciężkiej torebki) i mieści 4 ml perfum= 50 psiknięć. Przez przezroczyste "okienko" widzimy zużycie. Uzupełnienie Travalo podobne jest do doładowania zapalniczki gazem. Wystarczy zdjąć nasadkę perfum, nałożyć Travalo i pompować poruszając nm w górę i w dół. Przy napełnianiu nie tracimy ani jednej kropelki perfum, co często zdarzało mi się, przy przelewaniu do szklanych pojemniczków po próbkach. Jest akceptowany przez linie lotnicze- możemy mieć go przy sobie w bagażu podręcznym. Dostępny jest w kilku kolorach, ja wybrałam czerwony (pod kolor kalendarza, portfela, telefonu :)). Travalo podbiło moje serce dołączając do grona ulubieńców.

Poniżej filmik jak działa Travalo:






Miłego dnia,
mammahelenki

wtorek, 2 lipca 2013

Olejek z czarnuszki (nigella)

Kochane,


Dwa lata temu zaczęło się moje olejomanicatwo. Musiałam wypróbować każdy z dostępnych olejków, by po dwóch latach wrócić do punktu wyjścia, czyli olejku arganowego. On najlepiej spisuje się na moich włosach, twarzy i ciele, więc o on zagości u mnie na stałe.




Olejek nigelle (z czarnuszki) zakupiłam rok temu na stronie zsk. W tamtym okresie dopadło mnie hormonalne wypadanie włosów po urodzeniu Helenki. Czytałam, że olejek jest pomocny w takich przypadkach, więc musiałam go mieć ;] Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że wypada mi po nim więcej włosów. Konsternacja początkowej włosomanaczki. Po jakimś czasie okazało się, że skóra głowy źle znosi olejki. Zaczęłam go stosować na długości. Niestety tutaj też się nie sprawdził. Byłam trochę zła, bo za 115 ml zapłaciłam ok. 23 zł. Wróciłam na stronę zsk i przeczytałam: 


"Zastosowanie: 
 O znakomitej przydatności oleju z czarnuszki decyduje jej bogaty skład: NNKT, fitosterole, naturalne tokoferole i olejki eteryczne. Zalecany do skór alergicznych, z egzemą, trądzikowych nękanych przez zapalenia skórne, grzybice. Zawarty w tym oleju olejek eteryczny (tymochiniony) sprawia, że używany jest ( jako główny składnik) w aromaterapii przy przeziębieniach, kaszlu i zapaleniu oskrzeli. "


Wpadłam na pomysł, że wykorzystam olejek do twarzy. Po ocm moja twarz potrzebuje odrobiny olejku (najlepiej z kwasem hialuronowym). W tej roli sprawdził się bardzo dobrze. Nie zaobserwowałam zapychania ani częstszych niespodzianek. Szybko się wchłania. Zapach olejku jest specyficzny, w moim odczuciu nieprzyjemny. Wydajny jest okropnie- nie mogłam się go pozbyć :D Nie wrócę więcej do niego. Gdy wykończę wszystkie zapasy wrócę do olejku arganowego.

Przypadł Wam gustu ? Może u Was sprawdził się lepiej ?  Przeszłyście okres olejomanictwa ? może nadal go macie ?

Pozdrawiam Was,
mammahelenki

poniedziałek, 1 lipca 2013

Dobre codzienne myjadło+ czerwona kartka Joanna Naturia

Kochane,

Chciałabym się z Wami podzielić opinią na temat dwóch szamponów:

a) PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ INTIMELLE KORA DĘBU
 

SKŁAD
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum, PropylenE Glycol, Quercus Robur Bark Extract, CI 19140, CI 16035
  
 CENA I POJEMNOŚĆ
Coś ok. 6 zł (w Naturze)/ 400 ml

WYDAJNOŚĆ
Kiepska, jego konsystencja jest baardzo wodnista i lejąca.

OPAKOWANIE
Bardzo lubię opakowania z pompką. Duży plus, że pompka się nie zacina. Jedyną rzeczą do której mogę się przyczepić, to przezroczystość (właściwie jej brak). Lubię widzieć ile produktu jest zużyte.

DZIAŁANIE
Uwielbiam uniwersalne kosmetyki. Intimelle używam do mycia włosów, do mycia twarzy (musiałam na chwilę zrezygnować z ocm, ale na pewno za jakiś czas wrócę do tej metody), jako żel pod prysznic oraz zgodnie z jego przeznaczeniem. Jestem nim zachwycona. Co do działania na twarzy, to po jego użyciu jest lekko ściągnięta, ale nie przeszkadza mi to, bo używam po myciu nawilżaczy. Działanie na włosy- mam wrażenie, że włosy ODROBINĘ mniej mi się przetłuszczają (to moja zmora). Po myciu niezbędna jest odżywka. Intimelle plącze włosy, choć nie tak bardzo jak inne delikatne "myjadła" (BD, Hipp, Facelle). Jestem zadowolona z niego tak bardzo, że kupiłam dwie kolejne wersje (PROMOCJA DWA W CENIE JEDNEGO): z nagietkiem i rumiankiem.

b) SZAMPON DO WŁOSÓW JOANNA NATURIA Z BIOSIARKĄ I BURSZTYNEM



DZIAŁANIE:
Od razu przejdę do konkretów. Kupiłam go do oczyszczania włosów raz w tygodniu za jakieś śmiesznie małe pieniądze (chyba ok. 4 zł). Używałam go moim K. To on pierwszy zauważył, że szampon powoduje u niego wypadanie włosów. Niestety u mnie również. Pieni się dobrze, pachnie ładnie, z dostępnością nie ma kłopotów i ma dobrą cenę. To tyle z plusów, bo szampon dostaje od nas czerwoną kartkę. Mój K. na tyle zraził się do moich szamponowych wyborów (wcześniej był na nie skazany :D), że zażyczył sobie Head & Shoulders ;/

Kochane używałyście, któregoś z tych produktów ? szczególnie ciekawi mnie Joanna Natura, bo to moje pierwsze spotkanie z tą serią i nie wiem czy powinnam się zrazić. Czytałam wiele pozytywnego na temat odżywek z tej serii.

Buziaki,
mammahelenki


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...