niedziela, 17 marca 2013

Zbyt mocno się starałam ....


Witajcie,

Wczoraj był naprawdę piękny dzień ! Szkoda było nie skorzystać z pogody, więc zabraliśmy Helenkę nad morze. Po kilku godzinnym wypadzie nabrałam ochoty na włosowe spa.

1) nałożyłam na skalp khadi na 3 godziny,
2) godzinę przed myciem na długość włosów olejowe serum (10 ml wody po zalaniu siemię lnianego, 10ml alterry granat i aloes, 10 ml olejku babydream dla dzieci),
3) umyłam włosy szamponem babydream dla dzieci,
4) nałożyłam na około 5 minut alterrę granat i aloes,
5) gdy trochę podeschły wtarłam w głowę tonik wzmacniający babuszki agafji,
6) końce zabezpieczyłam kwasem hialuronowym,
7) zaplotłam na noc w warkocz,

Spodziewałam się rano ładnych, sprężystych, lśniących fal, a wiecie co zobaczyłam w lustrze rano po rozpuszczeniu warkocza ...?... pofalowane, puszące się strąki.

Chyba za bardzo się starałam :(

Już kiedyś spałam w warkoczu, ale zupełnie nie podobał mi się efekt. Wracam do koczka-ślimaka :)

Zdarzały Wam się takie wpadki wynikające z nadgorliwości ("nadgorliwość gorsza od faszyzmu" :D) ?





Pozdrawiam,
mammahelenki

11 komentarzy:

  1. Zdarzylo mi sie przedobrzyc i wlosy byly obciazone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku włosomaniactwa zdarzyło mi się nie domyć oleju :)

      Usuń
    2. a ja ostatnio umyłam głowę wcale jej nie myjąc:Pp

      Usuń
  2. Oj biedna Ty :( Nie martw się - mi zdarza się takie coś bardzo często niestety, ale podejrzewam ze nie tylko mi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. planujesz, rozmyślasz co dokładnie wybrać i na ile czasu, a tu taka niespodzianka :D

      nie chodzi już nawet o efekt (jutro przed pracą umyję włosy), ale morale :D

      Usuń
  3. Mnie się to często zdarza:/ jak sobie zaplanuję co robić, uszykuję wszytko, to zawsze dodam jeszcze tego i tego co w efekcie daje mieszankę wybuchową:o to samo tyczy się gotowania i pieczenia, satra maksyma mówiąca, że w PROSTOCIE SIŁA! powinnam sobie ją w końcu do głowy wpoić, po spontanicznym eksperymencie albo zrobieniu czegoś przez przypadek wychodzą fajne rzeczy - gorzej jak chce je powtórzyć i zaczynam kombinować...;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku włosomanictwa myślałam, że im większa różnorodność tym lepiej. Mieszałam wiele składników, a efekt był raczej słaby...Żeby przekonać się do prostoty potrzebowałam aż kilku miesięcy....

      Co do gotowania - często mi coś nie wychodzi, ale staram się nie zniechęcać (szczególnie jeżeli chodzi o ciasta). Poza tym mam problem z przyprawianiem. Dodaję zbyt dużo różnych przypraw. Zamiast uczty podniebienia wychodzi...hm...coś jakby meksykańskiego ;D bez litra wody nie da rady zjeść :D

      Usuń
    2. :) ja nie lubię kierować się samym przepisem - zazwyczaj dodaję coś od siebie, albo zamienię (np. mąkę na mielone migdały, cukier na miód) i wychodzą z tego różne dziwne mniej lub bardziej udane eksperymenty.

      Usuń
    3. ja z kolei sztywno trzymam się przepisu :D mama się ze mnie śmieje, bo robi wszystko "na oko" :)

      Usuń
  4. ślicznie wyglądacie na zdjęciu

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...