środa, 9 stycznia 2013

Wypadanie włosów po urodzeniu dziecka

Witajcie,

Postanowiłam napisać post o wypadaniu włosów po ciąży. Problem ten przysporzył mi mnóstwo zmartwień, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mówi się, że podczas ciąży kobietom wspaniale rosną włosy- wcale nie zauważyłam tego u siebie. Włosy żyły swoim życiem, myte jedynie szamponem ekologicznym (nie miały jeszcze pojęcia o istnieniu odżywki...), aż do 3- 4 miesiąca po porodzie. Wówczas zaczęły masowo wypadać. Po kilku dniach wzmożonego wypadania zaczęłam szukać informacji w internecie i tak znalazłam bloga Anwen (kocham Cię Anwen!) i jeszcze kilku włosomaniaczek. Postanowiłam wybrać się do lekarza ogólnego, który zbagatelizował całą sprawę. Było to na początku mojego wypadania, więc i ja zbagatelizowałam moje wypadanie. Po spędzeniu kilku nocy na blogach włosomaniaczek wybrałam się na zakupy (stworzyłam nawet specjalną listę).

KUPIŁAM:
1) Ampułki Radical przeciw wypadaniu włosów (x2),
2) Seboradin (odżywka z żen-szeniem),
3) Olejek rycynowy,
4) Wcierka Jantar,
5) Joanna rzepa odżywka (ze wspaniałą butelką :)) i Joanna rzepa ampułki,
6) odżywki i maski: 1 stapiz sleek line, 1l kallos, maska drożdżowa, Isanna babasu, Biovax l'biotica do włosów wypadających i zniszczonych, alterra granat maska i odżywka, maska wax do włosów wypadających,
7) szampony: balsam do kąpieli babydream fur mamma, szampon alterry z kofeiną, alterra granat, szampon radiacal do włosów wypadających,
8) olejki: 100 ml sesa, 150 ml Łopianowy, 210 ml Khadi, 100 ml olejek z czarnuszki, 200 ml olej kokosowy vatika,
9) Woda brzozowa Isana,
10) Tangle Teezer <3,
11) masażer do włosów.

 Mój TŻ trochę marudził, gdy dowiedział się ile zapłaciłam (mimo iż znacząco zaniżyłam koszty :D), ale przekonałam go, że wszystko jest niezbędne :) Nie mógł zrozumieć tego iż, wcześniej mimo używania samego szamponu moje włosy były takie ładne, a teraz potrzebuję tak wielu produktów. Z czasem w myślach przyznałam mu rację, bo od zakupów minęło pół roku i dopiero zużyłam niemal całe zapasy, ale wtedy faktycznie musiałam mieć koniecznie całą listę :)

Wracając do wypadania. Mimo używania wyżej wymienionych produktów włosy nadal wypadały "garściami". Płakałam przy myciu i czesaniu włosów. Przeszłam nawet przez etap "może lepiej nie myć", przez co zamknęłam się w domu, bo wstyd było wychodzić. Bałam się, że wyłysieję. Wpadłam w obsesję włosową. Po myciu liczyłam ile włosów mi wypada. Bywało nawet 150, które przy mojej długości (zdecydowanie za łopatki) zapychały mi odpływ ;| Odwiedziłam innego lekarza ogólnego, który tłumaczył mi, iż jest to normalne po ciąży, a włosy odrosną.....z suplementów wewnętrznych brałam i nadal biorę FEMIBION2 dla kobiet karmiących (ok. 50 zł). Z czasem wypadało mi włosów trochę mniej, a teraz (10 miesiąc po porodzie, w nocy nadal dokarmiam piersią) ok. 10-15 przy myciu, co jest wręcz cudownym wynikiem :) Mam też mnóstwo babyhair. Nie wiem czy jest to zasługą siemię lnianego (opis eksperymentu znajdziecie u blondhair, którą pozdrawiam :)), czy któregoś z wyżej wymienionych produktów z listy. Robiłam wszystko by przestały wypadać :)

Dziewczyny z podobnym problemem do mojego, strasznie Wam współczuję, bo wiem przez co przechodzicie. Przeczekanie wydaje mi się najlepszą metodą rozwiązania problemu. Poza tym macie wspaniałe dzieci, które są najlepszymi pocieszycielami :)





Pozdrawiam,
mammahelenki


2 komentarze:

  1. Polecam kurację Exagonem - trwa 3 miesiące, ale problem mija na zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To widzę podeszłaś do tematu kompleksowo i na bogato :) Mi włosy wypadać zaczeły na początku ciąży. Dosłownie jakby na moim miejscu siedział biały pies tyle tego na raz wypadało. Potem z kolei przefajnowałam z farbą i dopiero były prześwity.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...