niedziela, 13 stycznia 2013

Masło shea, czyli jak uniknęłam rozstępów w ciąży

W poście o EKOpieluchach wspomniałam o tym, że nie miałam problemów z rozstępami po ciąży. Dzisiaj rozwinę trochę ten temat.

Na początku ciąży znalazłam gdzieś w internecie Reni Jusis, która bardzo polecała masło shea. Zamówiłam więc nierafinowane (chyba 100 g) opakowanie. Pierwsze dni z nim nie należały do przyjemnych, ale przynajmniej zapach mnie nie drażnił (jak niektóre zapachy- szczególnie perfumy ! W ciąży nie użyłam ich ani razu). W internecie przeczytałam całe mnóstwo komentarzy kobiet, które po stosowaniu w ciąży masła shea nie miały rozstępów- to dodawało mi sił i motywacji, by nadal go używać :D

Przez pierwsze 3 miesiące moja ciąża nie była widoczna. Dopiero w 4 miesiącu zrobił się mały brzusio, ale i tak od 2 miesiąca maltretowałam się masłem shea.

Zamawiałam duże 400-gramowe wiaderka na allegro (za 34,90 zł), które trzymałam w lodówce. Ok. 50 g przekładałam do małego pudełeczka (ze względu na zmiany twardości masła shea w zależności od temperatury- masło w lodówce było jak kamień). Takich wiaderek zużyłam kilka :)

Dzielnie smarowałam nim brzuch, plecy i pośladki. O nogach i piersiach nie pomyślałam, czego bardzo żałuję. Na wewnętrznej części ud mam niewielkie rozstępy i niestety na piersiach również (przed ciążą nosiłam miseczkę B-70, w trakcie ciąży C-70, w trakcie karmienia E/F-65), ale są to malutkie, niemal niewidoczne i jasne kreseczki.

Jak go używałam? 

Po codziennym, wieczornym prysznicu, na jeszcze mokre ciało, wcierałam podgrzane na kaloryferze masełko. Potem ubierałam ciuchy, które przeznaczyłam na straty, gdyż masło zostawia baardzo tłusty film na skórze :)

Moja rodzina strasznie marudziła na zapach unoszący się w domu od tego masła..... Mama nazwała go zapachem "zdechłego psa" (?). Musiała go znosić aż do końca mojej ciąży :))

Masło shea śmierdzi, wymaga wcześniejszego podgrzania (ewentualnie roztopienia w dłoniach), ciężko się je nakłada, zostawia tłusty film na ciele, ale POMOGŁO MI UNIKNĄĆ ROZSTĘPÓW, więc gdybym miała jeszcze raz (bogatsza o swoje dotychczasowe doświadczenia) używać go przez 8 miesięcy- nie wahałabym się ani minuty, a dodatkowo smarowałabym nim piersi i uda :):):)


                                                                            (źródło)




Pozdrawiam,
mammahelenki

5 komentarzy:

  1. Jestem w 37 tygodniu ciąży. Szczerze mówiąc dzięki tej stronce zdecydowałam się zakupić masło Shea. Smaruję się nim 3 razy dziennie: rano, w południe i wieczorem. Smaruję nim brzuszek, piersi, pośladki, uda, nawet plecy w okolicach krzyża ponieważ skóra się naciąga i strasznie swędzi. Bardzo lubię zapach masła. Ja również przeznaczyłam kilka ciuchów na straty, ponieważ masło nie wchłania się totalnie w skórę. Do tej pory nie mam ani jednego rozstępu i daj Boże tak do końca.

    OdpowiedzUsuń
  2. ... a dzisiaj, trzy tygodnie po porodzie potwierdzam: zero rozstępów!!! Dziewczyny! Warto zaufać Matce Naturze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez polecam jak juz mialem malutkie rozstepy na plecach to smarowalem ty maslem to prawie nie widac

    OdpowiedzUsuń
  4. tez stosowalam maslo shea i bylo bez rozstepow. W drugiej ciazy tez zamierzam. Ja swoje surowe maslo zmiksowalam mikserem z olejem kokosowym (bez podgrzewania) i mialo fajna, puszysta konsystencje i nie wymagalo juz podgrzewania zeby zmieklo ;-) dodatek olejku jak lawendowy rozwiazal sprawe zapachu masla shea :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...